Katherine Heigl wygląda na sympatyczną dziewczynę z sąsiedztwa. Pozory mylą. Tak przynajmniej twierdzą statyści, którzy pracowali z nią na planie komedii "27 sukienek".
Według nich aktorka to rozkapryszona diwa.

Katherine Heigl odmawiała kręcenia scen, gdy nie miała pod ręką puszki Coke co wydaje się absurdalne w kontekście rubensowskich kształtów gwiazdy. Na dodatek nie zgadzała się na wspólne posiłki ze statystami.

- Katherine odmawiała współpracy, dopóki jej ciężarna asystentka nie pobiegła do automatu po puszkę Coli Zero - wspomina jeden ze statystów. - Jadała w samotności i do nikogo się nie odzywała. Przez dwa dni występowałem obok niej, po 10 godzin dziennie, a ona ani razu się nie przywitała. Nigdy nawet nie spojrzała w moją stronę, choć próbowałem nawiązać rozmowę.

Katherine to przypadek, gdy szara mysza przeistacza się w Divę. Takim gwiazdom najszybciej odbija woda sodowa.