W marcu w stanach miała miejsce premiera “Little Ashes“ Główne role obsadzili Robert Pattinson, Javier Beltran, Matthew McNulty, Marina Gatell.

Jest to dramat obyczajowy w reżyserii Paula Morrinsona. Opowiada prawdziwą historię najbardziej wpływowych hiszpańskich artystów lat 20’ XX wieku: malarza Salvadora Dali, poety Federico Garcia Lorci, reżysera Luisa Bunuela. Film pokazuje spotkanie bohaterów się na uniwersytecie i niezwykłą przyjaźń trójki. Wywarła ona wpływ na twórczość każdego z nich. Tytuł filmu pochodzi od obrazu Salvadora Dali “Cenicitas” (“Popiołki”).

Salvador Dali zdeterminowany by zostać wielkim artystą przyjeżdża do Madrytu. Wkrótce zdobywa uwagę studenckiej elity, szczególnie Lorci i Bunuela. 
“Little Ashes” wzbudza pierwsze kontrowersje sceną pocałunku między Dalim i Lorcą. Dali zarzekał się, że obsesja Lorci wokół Salvadora nigdy nie doprowadziła do niczego, ale scenarzysta zrobił to po swojemu. Szkoda, bo prawdziwa miłość Daliego to Gala ( w tej roli Arly Jover), którą uczynił swoją muzą. Zafascynowany Dali wykradł ją innemu artyście Paulowi Eluardowi. Prawdopodobnie spłycono ich prawdziwe uczucia, odwracając uwagę męskim pocałunkiem. 
Do tego recenzje miażdżą Roberta Pattinsona. Zagrał on bardzo trudną ale i dającą wiele możliwości rolę największego surrealisty, niezwykłego ekscentryka. Krytycy zarzucają jednak że aktor kompletnie nie pasuje do roli i o Oscarze nie ma co marzyć.

Matthew Mcnulty (Bunuel )to drugi i jedyny po Pattinsonie Brytyjczyk pośród hiszpańskiej obsady, określany ostatnio jako “playboy”. Javier Beltran (Lorca) już porównywany jest do Antonio Banderasa, powoli zajmując miejsce jako nowy hiszpański kochanek numer 1. Żartuje sobie tymczasem, że Robert Pattinson dobrze całuje. Żaden z aktorów nie rzucił krytyków na kolana, więc mogą sobie żartować dalej.

Film to z pewnością duża dawka sztuki, ambicji, przyjaźni i testosteron. Szkoda, że to obraz przekłamany. Pewnie dlatego oszczędzono go polskim kinomanom