Jeszcze nie zdążyła całkiem przycichnąć wrzawa na temat pobicia wokalistki Rihanny przez jej chłopaka Chrisa Browna, a już pojawiły się nowe plotki, na temat tego, jakoby para wciąż miała się ku sobie. Przypomnijmy pokrótce, że w lutym tego roku Rihanna i Chris Brown mocno się pokłócili i w wyniku tej scysji artystka została przez Chrisa dotkliwie pobita. Przyczyną tragedii były podobno nadmiernie wylewne sms-y do innej dziewczyny.

Ostatnio zarówno Rihanna, jak i Chris Brown wydali swoje najnowsze single, w których wyraźnie nawiązują oni do swoich wzajemnych relacji, a także dają upust wewnętrznym frustracjom. Mało tego, piosenkarz, czy to za namową PR-u, czy też z odruchu serca wygłosił nawet publiczne oświadczenie: „Wielu ludzi wątpi, że rozumiem powagę tego, co zrobiłem. Oczywiście, że to do mnie dociera. Ludzie widzą uśmiech na mojej twarzy i myślą, że o wszystkim zapomniałem. Jestem tylko człowiekiem. To, co zrobiłem, boli również mnie. Zdaję sobie sprawę, jak ogromną krzywdę musiałem wyrządzić Rihannie. Wiem, że pozostanie to z nią do końca życia i to mnie naprawdę boli. Nadal ją kocham, Nie wiem, jak mogło do tego dojść. Nie podejrzewałem, że mógłbym stać się taką osobą. Przemoc domowa jest nie do zaakceptowania”.

I chociaż jeszcze nie dawno Rihanna przyznawała, że wszelkie przeprosiny Chrisa Browna wydają się być nieszczere i wyuczone, to jednak ostatnio uczucia musiały o sobie przypomnieć, albowiem artystka w wywiadzie dla czasopisma „Glamour” stwierdziła: „Nie wyobrażam sobie, żebym już nigdy z nim nie miała porozmawiać. Żywię do niego ogromny sentyment. Nadal coś czuję do Chrisa. Miłość nie odchodzi tak łatwo”.

I pomyśleć, że nie tak dawno spekulowano jakoby Rihanna, która w dość szybkim tempie zdaje się wracać do formy, miała kolejny romans, tym razem z gwiazdorem nowej edycji Beverly Hills 90210 – Tristanem Wildsem. Widziano ich bowiem razem na jednym z przyjęć artystki. Jeden z jej znajomych powiedział nawet: „Nikt nie wiedział, po co przyszedł, bo to nie była żadna oficjalna impreza. Zaproszono tylko najbliższych przyjaciół. Wszyscy się znali, a on był nowy. Dopiero mina Rihanny wszystko nam wyjaśniła. Jej twarz promieniała, gdy rozmawiali. Widać było, że nie spotkali się po raz pierwszy. Byli wobec siebie bardzo czuli”.

Bez względu jednak na wiarygodność tego rodzaju doniesień zarówno Rihanna, jak i Chris Brown muszą pogodzić się z faktem, że przez najbliższe pięć lat nie mogą się oni do siebie zbliżać na odległość mniejszą niż zalecone 45 metrów. A zatem paradoksalnie być może do tego czasu nabiorą więcej… dystansu.