Gdyby azjatycka restauracja Papaya serwowała wyłącznie kuchnię Chin i Japonii, nie byłaby specjalnym odkryciem. Sushi barów przybywa w całej Polsce, a chińskie dania stir-fry też nie mają już przed nami tajemnic. To, co wyróżnia Papayę, to bardzo rzetelne podejście do kuchni tajskiej: czworo tajskich kucharzy, dostawy świeżych tajskich warzyw i owoców dwa razy w tygodniu (pak choi, zielona papaja, pandanus) oraz dbałość o wierność oryginałowi - autentycznej kuchni tajskiej. Tylko tu można spróbować szaszłyczków z kurczaka w lisciach pandanusa (14 zł), które nadają mięsu świeży, lekko anyżkowy aromat. W oczekiwaniu na najbardziej tajskie z tajskich dań - Pad Thai (makaron z mięsem i krewetkami o cytrynowym aromacie - 28 zł) czy Tom Yum Kung (kwaśną zupę z krewetkami - 25 zł) warto tez przyjrzeć się wnętrzu. Urządzone ze smakiem, bez ostentacji, do azjatyckiej estetyki nawiązuje raczej poprzez umiarkowanie niż oczywiste dalekowschodnie motywy. Przy doborze trunków można skorzystać z porady wykwalifikowanych sommelierów.