„Podróż w wyższej klasie”- takie słowa możemy przeczytać na oficjalnej polskiej stronie Renault, gdy klikniemy na model Fluence. Nie zgodzę się z tym już na wstępie. Napisanie o tym modelu, że przy niskiej cenie jest taki jak pojazd wyższej klasy, to tak jakby napisać że bułka z masłem smakuje tak samo jak świeżo uwędzony norweski łosoś. Kto ma rację, ja czy Renault? Czas na szybki mecz.

Skoro „podróżujemy w wyższej klasie”( w skrócie PwWK), zacznę od wnętrza, w którym to sobie „wyższoklasowo” wygodnie zasiądziemy. Fotele, przynajmniej w modelu prezentowanym podczas Poznań Moto Show, nie były zbyt wygodnie. Nie chce być okrutny, ale w porównaniu czy ze Skodą Superb czy VW Passatem, fotele w Renault były tragiczne. Ja vs. PwWK- 1-0. Co więcej, w konfiguratorze Fluence nie ma wymienionych ani innych foteli, ani nawet wersji z obszytymi skórą, standardowymi siedziskami. Powiedzmy, 2-0 dla mnie. Opcjonalne podgrzewane przednie fotele to za mało, jak na wyższą klasę. Jeżeli pojedziemy Fluence na wycieczkę, to do celu zaprowadzi nas nawigacja satelitarna. Oczywiście, jeżeli ktoś odważy się spojrzeć na jej ekran, ponieważ nie dość że wygląda on brzydko, to jeszcze jest żywcem wyciągnięty z Clio. Czyli, w naszym aucie „PwWK” mamy elementy z miejskiego auta. Wydaje mi się, że wspomniany Passat ma inne wnętrze niż Polo. 3-0 prowadzę ja. Sam wygląd panelu środkowego czy deski rozdzielczej również nie zachwyca. Kilka przycisków, radio, guzik „start/stop” i mały wyświetlacz obok prędkościomierza sprawiają że całość wygląda mocno ascetycznie. A klient wymagający luksusu potdzebuje czegoś więcej niż Szymon Słupnik. Tylna kanapa również nie należy do najwygodniejszych. Co gorsza, osoby mające powyżej 180 cm wzrostu mogą mieć bardzo niekomfortową podróż, jeżeli przed nimi również siedzi wysoka osoba. A jeżeli chodzi o standardy w „PwWK” to miejsce z tyłu odgrywa bardzo ważną rolę. Renault przegrywa już 0-4. 

Z zewnątrz auto prezentuje się nieco lepiej. Jest ładniejsze od siostrzanej Thalii, ale z Laguną przegrywa z kretesem. Stonowana, harmonijna sylwetka przypadnie do gustu raczej starszym ludziom, ponieważ młodzi nie doszukają się we Fluence jakichś „pociągających” akcentów. Przednia część auta wpasowana jest w designerski trend Renault- podłużne światłą, szeroki dolny grill z dodatkowymi reflektorami oraz wąski wlot powietrza pod maską sprawiają, że szybko odgadniemy jakiej marki auto jedzie w naszym kierunku. Pod względem wyglądu zewnętrznego, Fluence nie można nic zarzucić, ale nie ma też za co go pochwalić. To taki typowy średniak, który nie będzie wyróżniał się w miejskim gąszczu aut. Co prawda, auto nie wygląda na pojazd klasy wyższej, ale to już kwestia naprawdę indywidualnego gustu. By być sprawiedliwym, w kwestii wyglądu mamy remis. Czyli, póki co wygrywam z Renault 5:1.

A po remisie po równej grze czas na sromotną porażkę francuzów. Silniki. Są. Punkt dla mnie. No dobra, chcecie wiedzieć dlaczego? Jednostka benzynowa- 1.6 o mocy 110 KM ( 0-100 km/h 11.7 sekundy), oraz trzy Diesle- 1.5 o mocach od 85 do 105 Km ( przyspieszenie do setki od 10.4 do 13.4s ) nie mają szans w rywalizacji z silnikami z aut klasy naprawdę wyższej. Jedynie średnie spalanie tych silników mieści się w normach. Ale, kogo to obchodzi, gdy ktoś chce luksusu? Dlatego tu, bez punktów.

Ostatecznie, 6:1 dla mnie. Wiem, że wymagałem wiele od tego auta. Ale moje wymaganie nie wzięły się z nieba. To przez te hasła, w stylu „luksus za cenę hatchbacka”, czy „wyższa klasa”, oglądając Fluence spodziewałem się konkurenta dla Laguny. Gdyby podczas Poznań Moto Show na ulotkach z opisywanym modelem widniałyby hasła „tani miejski sedan” lub „prostota i oszczędność” to Renault wygrałoby ze mną kilkoma punktami. Niestety, Francuzi rzucili zbyt wiele słów na wiatr, przez co ich auto mogło zawieść sporo ludzi. I na koniec, jedna mała refleksja która narodziła mi się w głowie podczas zabawy konfiguratorem na stronie Renault. Fluence z silnikiem benzynowym, w nieco poprawionej wersji kosztuje 63 700 złotych. Za większą i ładniejszą Lagunę, z takim samym silnikiem i o podobnym wyposażeniu zapłacicie 61 900 złotych. Po co na rynku Fluence, skoro można mieć Lagunę? Nie podnajmę się odpowiedzi na to pytanie, bo jeszcze bym kogoś obraził