Moda uwielbia prowokować, reklama tym bardziej, natomiast brytyjski odpowiednik naszej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (Advertising Standards Authority) kocha reagować szybko i skutecznie na wszelkie próby przekraczania restrykcyjnych norm w przekazach medialnych.

Niedawno brytyjska przestrzeń reklamowa odmówiła miejsca Marcowi Jacobsowi oraz Dakocie Fanning, której wizerunek promował nowy zapach projektanta (Oh Lola!), a już kolejny duet dom mody – młoda aktorka spotkał się z nieprzychylnością cenzora.

W zeszłym tygodniu ASA zakazała emisji reklamy Miu Miu Jesień 2011 z Hailee Steinfeld („Prawdziwe męstwo”) w roli głównej. W przypadku Dakoty i perfum „Oh Lola!” przesłanką do ocenzurowania był rzekomo silny podtekst seksualny fotografii. Sesja autorstwa Bruca Webera przedstawiająca Hailee Stainfeld delikatnie popłakującą na kolejowym torowisku raczej nie wzbudza skojarzeń natury seksualnej, ale, jak głosi oficjalne stanowisko komisji,  „przedstawia dziecko w niebezpiecznym położeniu”. No cóż … faktów się nie oszuka, aktorka „Prawdziwego męstwa” jest nieletnia, a tory to nie piaskownica, ale czy patrząc na reklamę Miu Miu widać dziecko w stanie zagrożenia czy modelkę w romantycznej scenerii?
Kontrowersyjność to jedna z ulubionych emocji show-businessu, realizatorzy kampanii nie raz testowali normy moralne i wytrzymałość społeczeństwa – wystarczy wspomnieć kampanię marki Sisley, gdzie modelki zażywają ubrań jak kokainy czy Marion Cotillard wspinającą się po wieży Eiffel’a w szpilkach Diora.

W modzie i reklamie jest wiele nieodpowiedzialności, bo gra toczy się o inną stawkę.
Luksusowe marki w swoich kampaniach chcą się podobać, zapadać w pamięć, kojarzyć się z romantycznym filmem lub bajką. Taki był też zamysł Miu Miu oraz Bruca Webera przy opracowywaniu kampanii. Dom mody Prada (właściciel Miu Miu) w oficjalnym komunikacie oświadczył, że kontrowersyjny kadr koncepcyjnie jest częścią wyobrażonego filmu, a jego główna bohaterka może w każdej chwili zmienić lokalizację, ponieważ nie jest niczym ograniczona. Entuzjastów mody i fotografii mogą zaboleć uszy od tego typu tłumaczeń, ale to nie pierwszy i nie ostatni przypadek, kiedy sztuka musi się wytłumaczyć ze swego przesłania.

Autor: Martyna Wasilewska