Green is new black! Tak od kilku dobrych sezonów nawołują wszystkie największe magazyny modowe. Być może to za sprawą wielkich ekologicznych kampanii za oceanem, a może w końcu wszyscy zdajemy sobie sprawę, że czas zmienić nie tylko sposób ubierania się, ale przede wszystkim życia. Kiedy to trzy lata temu londyńskie gwiazdy zostały sfotografowane z torbami Anya Hindarch – I’m not a plastik bag, okazało się że nie trzeba wydawać ogromnych pieniędzy, by wyglądać modnie. W tym sezonie projektanci również wzięli się ostro za ekologię. Na początku wielki powrót do korzeni, przedstawił Alexander McQueen.

Podczas jego ostatniego pokazu, na scenie zalegała wielka sterta przedmiotów, które używał podczas wcześniejszych show. Modelki zaś, na głowach nosiły specjale kapelusze zaprojektowane przez Philipa Treacy, a zrobione były z plastikowych toreb czy aluminiowych puszek. Jeżeli wolelibyście bardziej konwencjonalne stroje, to świetny pomysł przedstawiła londyńska Aquascutum. Przy użyciu resztek materiałów stworzyli fantastyczny, czarno-szary, frędzelkowaty płaszcz. W podobny sposób Etro zaprojektowało paczłorkowe sukienki, wykorzystując materiały z wcześniejszych kolekcji. Do grona „zielonych projektantów” dołączyła także Prada. W kolekcji Resort 2010 możemy bowiem zobaczyć nadruki, które już wcześniej zdobiły wybiegi. Oczywiście lista zaangażowanych jest o wiele dłuższa, i jak widać z sezonu na sezon stale się powiększa - co cieszy nas niezmiernie