Skąd wzięła się moda na tworzenie biżuterii hand made, która wykonywana z różnorodnych materiałów (głównie masy termoutwardzalnej, drewna, szklanych i plastikowych koralików) cieszy się tak wielką popularnością zarówno wśród osób zainteresowanych sztuką, jak i entuzjastów- amatorów? Czy można nauczyć się wykonywać taką biżuterię i czy rzeczywiście jest ona współcześnie tak oryginalnym dodatkiem? Myślę, że aby odpowiedzieć na te pytania warto cofnąć się w czasie i przypatrzyć dokładnie modzie lat 80-tych, której elementy bez wątpienia inspirują współczesnych projektantów.

W stanie wojennym jak wiadomo wszelkie elegantsze, bardziej interesujące materiały były trudno dostępne dlatego nasze mamy i ciotki znalazły ciekawą alternatywę. Wykonywały one ubrania z wełny, przerabiały i pruły, aby uzyskać oryginalny efekt. Materiały zdobyte, w taki sposób były o wiele tańsze, a strój z nich stworzony praktycznie niepowtarzalny.
Współcześnie przyczyną powrotu mody na wyroby hand made jest wszechobecna masowość, komercjalizacja, a jednocześnie anonimowość cechująca każdego. Noszenie ręcznie robionej biżuterii powoduje złudzenie oryginalności, posiadania czegoś niepowtarzalnego, a przez to bycia kimś wyjątkowym. Ponadto zajęcia manualne uspokajają, relaksują oraz rozbudzają kreatywność. Warto zauważyć jednak, że tworzenie własnych metod wyrobu kolczyków, bransoletek bądź pierścionków to nie to samo co kupienie kursu wykonywania biżuterii i próbowanie… Czy takie amatorskie „poczynania” możemy zatem nazwać oryginalnymi? W kontekście tego, co robiły nasze mamy czy ciotki z pewnością tak, lecz jeśli zwrócimy uwagę na celowość tych działań, a z pewnością zawahamy się choć na chwilę.

Przy porównaniu cen półfabrykatów i wykonanego już całego przedmiotu okazuje się, że kreatywność sporo kosztuje, a bycie oryginalnym na siłę po prostu się nie opłaca