Jeden z prekursorów miejski crossoverów, Nissan Qashqai został poddany faceliftingowi. Po niedawnym debiucie w Genewie, auto zaprezentowano w Polsce podczas Poznan Moto Show. Odświeżony crossover jest już dostępny w ofertach dealerów. Czy nowe znaczy lepsze?

Z zewnątrz widać jedynie subtelne zmiany w wyglądzie auta, które nadały mu jednak trochę nowoczesności. Tradycyjnie, jak w większości odmładzanych aut, zmieniono maskę, przednie i tylne reflektory, grill, oraz zderzaki. Dodatkowo, paleta barw w jakich będzie można kupić Qashqaia została zwiększona o dwa kolory: Magnetic Red i Titanium Grey. Pomimo tego, iż crossover Nissana ma dopiero 3 lata, zmiany były konieczne, ponieważ w ostatnim czasie konkurencja w segmencie mniejszych miejskich SUVów została znacznie zaostrzona.

Wnętrze pierwszej wersji Qashqaia miało sporo wad, wynikających głownie ze słabej jakości zastosowanych materiałów wykończeniowych. Złe wrażenie potęgowane było przez to, że z zewnątrz auto wyglądało naprawdę fajnie. Tym razem japończycy nie popełnili tego błędu i na kierowcę czekają wygodne fotele i miękkie, przyjemne w dotyku plastiki. Kosmetycznym zmianom poddano także zegary, które teraz są ładniejsze i wyraźniejsze. Na poprawę komfortu ma wpłynąć także poprawiona izolacja akustyczna wewnątrz pojazdu oraz system wytłumiający wibracje. Niestety, Qashqai zawodzi jeżeli ktoś potrzebuje miejsca z tyłu- po miejskim SUVie można spodziewać się większej przestrzeni na nogi. Wysokie osoby, którym przyjdzie się podróżować na tylnej kanapie nie będą zadowolone. Nie poprawiono również ładowności samochodu. Przy sporym, 410 litrowym bagażniku, ładowność wynosi zaledwie 415 kilogramów. Wszelkie drobne przedmioty takie jak klucze czy karty kredytowe, można umieścić w licznych przegródkach i schowkach, które są naprawdę mądrze porozmieszczane wewnątrz auta. Qashqai pojawi się także w wersji „+2”, w której umieszczone będę dwa dodatkowe fotele. 

Nissan do swojego miejskiego SUVa będzie montował skonstruowane przy współpracy z Renault jednostki benzynowe oraz Diesla. Wysokoprężne silniki to 1.5 dCi o mocy 105 KM oraz 2.0 dCi generujące 150 KM. Motory benzynowe, jakie otrzyma Qashqai to 115-konny 1.6 oraz 140-konny silnik o pojemności dwóch litrów. Spalanie w cyklu mieszanym na średnio wynieść kolejno 5.1 i 6.4 l. dla Diesli oraz 6.6 i 7.6 litra dla jednostek benzynowych. Auta dostępne będą z bezstopniową skrzynią biegów o ciągłej zmianie przełożenia, sześciostopniowym automatem oraz ze zwykłą, manualną przekładnią. Przyspieszenie do setki ważących około 1600 kg SUVów waha się od ok. 9.6 do 12 sekund. Na miejskie drogi wystarczy, ale Qashqaie nie będą imponowały zrywnością na ulicy. Poprawiono zawieszenie auta, a Ci, którzy w mieście walczą o każdą szczelinę do zaparkowania nie powinni obawiać się wysokich krawężników. Wysoki na 20 centymetrów prześwit sprosta krawężnikom zamontowanym przez najbardziej złośliwych drogowców.

W przypadku tego modelu, śmiało można powiedzieć, że nowe znaczy lepsze. Pomimo braku poprawy co do ilości miejsca czy ładowności, trzeba przyznać, że nowy Qashqai jest po prostu fajnym, miejskim autem. Nissan Juke, pokazany również w Genewie, Qashqaiowi do pięt, czy tam felg nie dorasta. Atrakcyjne są też ceny crossovera, zaczynające się od 67 tysięcy złotych. Biorąc pod uwagę to, że Nissan swoim klientom oferuje atrakcyjne rabaty, bonusy czy raty, jestem pewien że nowy Qashqai odniesie sukces porównywalny do swojego poprzednika