Coraz większą popularnością w Nowym Jorku cieszą się tak zwane „przytulane party”.  Ten innowacyjny pomysł organizowania imprez, podczas których uczestnicy obdarzają się nawzajem niezobowiązującym dotykiem, okazał się przełomem w mentalności Amerykanów. Stanowi bowiem na wielkomiejską samotność, przeciążenie pracą i receptę na przełamanie stereotypowego myślenia zakotwiczonego w myśleniu o dotyku jedynie  jako źródlo zaspokajania pragnień seksualnych. Czy taka forma budowania zdrowych relacji międzyludzkich ma rację bytu w polskim społeczeństwie? Z jednej strony zacietrzewionym w konserwatyzmie, a z drugiej konformistycznym na miarę Stanów Zjednoczonych?

dotyk

Wiele za tym przemawia. Polska jest bowiem krajem ludzi zapracowanych, zmęczonych rutyną, a co za tym idzie, cierpiących na chroniczny brak czułości. Tę z kolei najsubtelniej można okazać przez dotyk, który według najnowszych badań naukowych pobudza receptory w mózgu odpowiedzialne za emocje i dobre samopoczucie. Jego brak stanowi wielki ubytek dla naszego ciała, zaprogramowanego na okazywanie uczuć i czułości.

Przytulane nowojorskie imprezy cieszą się dobrą opinią wśród korzystających z nich klientów.Pozwalają na niezobowiązujące, pozbawione wymiaru seksualnego  kontakty, którym brakuje współczesnemu człowiekowi cierpiącemu na brak czasu oraz  przeżywającemu pustkę i rozczarowania miłosne. Czy Polska, naśladowująca zachodnie style, powinna dać się uwieść pomysłowi nowojorczyków? Z pewnością tak, bo dotyk oznacza czułą obecność troskliwej osoby, a jego magia sprawia, że chce się żyć!

 

Autor: Jakub Łężny