„Schudnę” – najsławniejsze postanowienie noworoczne. Powód kupowania zbyt ciasnych ubrań, głodzenia, potem napadów apetytu, nieprzerwana obręcz. Jak skutecznie zmotywować się do odchudzania, a przestać powtarzać hardo „od jutra” i nie robić nic?  Niegłupi pomysł to skorzystać z porad dietetyka, który profesjonalnie oceni, czy odchudzanie w ogóle jest potrzebne i dobierze odpowiedni jadłospis do indywidualnych potrzeb. Najbezpieczniej jest nie kombinować z dietami samodzielnie.  Narzucenie na siebie postanowienia schudnięcia w krótkim czasie piętnastu kilogramów i wściekanie się, że to nie wychodzi, donikąd nie prowadzi. Zamiast rozpaczać nad każdym wahaniem setnych kilograma na wadze, lepiej rozłożyć racjonalnie odchudzanie. Kilogram do dwóch miesięcznie to optymalne tempo. Ważenie się codziennie to też zły pomysł. Należy pamiętać o tym, że w organizmie ciągle zachodzą różnego rodzaju zmiany i procesy. Zależnie od momentu cyklu miesiączkowego, w ciele gromadzi się woda, a efektem wyczerpujących treningów jest przyrost masy mięśniowej, który również odzwierciedlenie znajduje na wadze. Ważenie się raz w miesiącu, czy raz na dwa tygodnie w zupełności wystarczy.

Zależy, czy ktoś preferuje pracę zespołową czy samodzielną, do odchudzania może poszukać grup wsparcia. Mogą to być koleżanki z pracy, bliskie przyjaciółki, rodzina, a nawet kluby internetowe, gdzie na forach użytkowniczki dzielą się doświadczeniami w odchudzaniu. Sukcesy towarzyszek diety są niezwykłą motywacją, która przemawia do pewnej drzemiącej w każdym próżności – ona schudła, ja też tak chcę! Ja też mogę!  Niektórzy prowadzą specjalne dzienniki odchudzania, gdzie zapisują ilość spożywanych kalorii w rozłożeniu na poszczególne produkty. Analiza i ocena tygodniowego zapisu diety pokazuje, co należy zmienić, a co już zmieniło się na lepsze.  Warto pamiętać, że odchudzanie to nie jest sens życia. Umiar pod każdym względem to klucz do sukcesu