Porsche Cayenne zawsze kojarzyło mi się z autem dla człowieka, który chce pokazać że stać go na Porsche, ale nie zdecydował się na tradycyjne coupe, bo potrzebował coś funkcjonalnego. Dlatego też niemiecki SUV okazał się najlepiej sprzedającym się modelem w historii marki. Jak się okazało, wielu ludzi kupiło to bezsensowne auto, które wyglądało jak nadmuchane 911 na podniesionym zawieszeniu, by móc pochwalić się że ma zarówno modnego dziś SUVa, oraz legendarne Porsche. W jednym. Bez sensu.

Ci sami ludzie będą celem drugiej generacji modelu Cayenne. Niestety, Niemcy sami podcięli sobie gałąź, bo mam wrażenie, że teraz więcej osób zdecyduje się na Panamerę (bo jest czterodrzwiowa i większa od 911 czy jej podobnych) , niż na auto które ma terenowe aspiracje, a nie radzi sobie z większym błotem na wiejskiej drodze. Jeżeli chodziło o offroadowe testy SUVów, to Porsche radziło sobie gorzej niż Volvo XC 90 czy nawet Audi Q7. Stąd moje wytłumaczenie popularności tego auta- po prostu ludzie chcieli poszpanować „Porszakiem”, bo nie zamierzali wybierać się nim w teren, ale potrzebowali trochę miejsca z tylu i pojemnego bagażnika.

Zmiany, jakim poddano wygląd Cayenne, przypominają raczej facelifting, niż powstanie nowej generacji auta. Zmieniono nieco kształt lamp i maskę, które upodabniają SUVa do Panamery ( która jest podobna do 911 czy Carrery, ale przecież to Porsche, tu wszystkie auta wyglądają tak samo od miliona lat). Tylne, dzielone lampy są ładniejsze, niż nudne kwadraty z poprzedniego modelu i tak jak przednie, dostały diody LED. Karoseria ma nieco więcej krągłości, co ma nadać SUVowi więcej agresji i dynamiki. W tym samym celu, linia dachu oraz zawieszenie zostały obniżone. Zaraz, zaraz, obniżono i tak dość niskie zawieszenie Cayenne? Jak widać, Porsche samo przyznaje, że nie warto kupować tego auta z myślą o jeździe w terenie. Z tyłu pojawią się cztery okrągłe lub dwie prostokątne rury wydechowe, które montowane będą w zależności od jednostki napędzającej auto. Wewnątrz, SUV upodobni się do wspomnianej wcześniej Panamery i otrzyma wiele rozwiązań, zwiększających komfort podróży, z czterodrzwiowego coupe. Kierowca będzie miał do dyspozycji wielki wyświetlacz LCD od komputera pokładowego i nawigacji oraz mnóstwo przycisków umieszczonych na szerokiej konsoli centralnej. Pokazano zdjęcia wnętrza pokrytego beżową skórą, która pasuje do brązowego drewna, ale totalnie gryzie się z aluminiowymi obwódkami wylotów powietrza czy klamkami. Designerzy trochę przekombinowali projektując wnętrze tego auta.

Cayenne będzie dostępne z silnikami benzynowymi, Diesla oraz w wersji hybrydowej. Jednostki benzynowe to 3.6 litrowe V6 o mocy 300 koni oraz V8 o pojemności 4.8 litra, które w zależności od tego czy będzie miało turbosprężarkę czy nie, wygeneruje 400 lub 500 KM. Silnik wysokoprężny jaki będzie miało Cayenne to 240 konny motor o pojemności trzech litrów. Ciekawe zapowiada się hybrydowe Porsche, które otrzyma benzynowy trzylitrowy silnik o mocy 333 KM współpracujący z 47 konnym silnikiem elektrycznym. Maksymalny moment obrotowy wynoszący 580 Nm, w hybrydzie ma być dostępny już do 1000 obr/min, co ma zapewnić autu osiągi porównywalne z jednostką V8. Silniki będą mogły być elektronicznie odłączane, dzięki czemu przy spokojnej jeździe, bez przekraczania 60 km/h i gwałtownego przyspieszania, Cayenne będzie korzystało tylko z silnika elektrycznego. Również przy jeździe na autostradzie ze stalą prędkością, jednostka benzynowa w niezauważalny dla kierowcy sposób może zostać odłączona, co wpłynie na obniżenie spalania. W porównaniu z poprzednikiem, Porsche zostało odchudzone aż o 180 kg. Redukcja masy, zmniejszenie współczynnika oporu powietrza czy zastosowanie nowych technologii, ma sprawić, że średnie spalanie obniżono o 23% Wydaje się, że albo będziemy świadkami cudu, albo niemieccy spece od spalania trochę się pomylili, bo wątpię by te 23% były prawdą. Za optymalne przełożenia będzie odpowiadała automatyczna skrzynia Tiptronic, z funkcją Start-Stop, a utrzymaniem auta na drodze, oczywiście oprócz kierowcy, zajmą się zaawansowane elektroniczne systemy kontroli trakcji czy przekazania mocy na poszczególne koła.

Najtańszy Cayenne będzie kosztował, bez polskiego VATu i innych krajowych podatków, ponad 46 tyś euro. Za wersje z 500-konnym V8 przyjdzie zapłacić blisko 100 tyś euro. Jeśli musiałbym kupić Porsche, to wybrałbym Panamerę. Otrzymam w niej 4 miejsca i bagażnik, a siedząc za kierownicą, nie wyglądałbym jak człowiek zrobiony w balona, bo nie wciśnięto by mi SUVa, który nie przejedzie przez trawnik na osiedlu. Panamera jest też mniej ostentacyjna i szpanerska. Ale, szczerze mówiąc, kupiłbym jakiekolwiek Porsche tylko wtedy, gdybym naprawdę musiał