W dniach 19-21 marca na terenie targów Poznańskich odbyły się Międzynarodowe Targi Motoryzacyjne- Poznań Moto Show. To największa tego typu impreza w Polsce, w pełni zasługująca na to miano. Ponad 40 wystawców, samochody, motocykle, quady, ciężarówki, pojazdy policyjne i strażackie zajęły 3 wielkie hale, przez które w ciągu trzech dni przewinęły się dziesiątki tysięcy ludzi.

Najwięcej marek znalazło się w głównej hali, przeznaczonej do prezentacji samochodów osobowych. Największe stanowisko miał dealer Mercedesa, który poza swoim najnowszym modelem- SLS, zaprezentował wszystkie najnowsze wersje produkowanych aut. Znalazło się miejsce dla modelu SL 63 AMG w kolorze matowej białej perły, czy dla najnowszej wersji S-klasy. Poza SLSem, po raz pierwszy oficjalnie w Polsce pokazano model E-cabrio. Niemieckie stoisko przykuwało uwagę nie tylko z powodu fantastycznych aut. Przy samochodach do zdjęć pozowały finalistki ubiegłorocznych wyborów Miss Polonia. Jak widać, Mercedes w dobie spadku sprzedaży aut chce przypaść do gustu jak największemu gronu klientów. Niestety, wszystkie modele miały pozamykane drzwi, tak więc widzom nie dane było „przymierzenie się” do foteli, czy sprawdzenie czy kierownica dobrze leży w dłoniach.

Jeżeli chodzi o hostessy, to miłym zaskoczeniem był indyjski koncern TATA. Na ich stoisku dziewczyny cały czas pozowały do zdjęć i starały się przyciągnąć zwiedzających do samochodów. Niestety, tylko hostessy na hinduskim stoisku były atrakcyjne. Nie można było wsiąść do po raz pierwszy w Polsce prezentowanej TATY Nano (która nazywana jest najtańszym autem na świecie). Może to i dobrze, ponieważ wnętrze TATY Indicto, do której można było wejść, wyglądało okropnie. Mimo tego, że optymalnie ustawiłem sobie fotel i kierownicę, nie udało mi się „normalnie” wysiąść z tego samochodu. Indicta jest zapewnie skierowana do ludzi, którzy ćwiczą gimnastykę artystyczną. Bardzo fajnie swoje stanowisko przygotował dealer Forda i Mazdy. Oprócz prezentacji obecnie sprzedawanych modeli, do których każdy mógł wsiąść i ocenić jak czuje się wewnątrz, pokazano także megasportowego, 305-konnego Focusa RS. To auto wzbudziło spore zaciekawienie, pomimo tego, że drzwi auta były zamknięte na klucz. Jednak wieczorem, gdy większość klientów opuściła hale targowe, Focus RS został uruchomiony i można było usłyszeć ryk potężnego silnika. W jego brzmieniu można się zakochać. Włosi z grupy Fiata przygotowali wielkie stoisko, na którym można było zobaczyć Fiaty, Alfy Romeo, Abarathy oraz Lancie. Podczas targów odbyła się oficjalna polska premiera Fiata 500C, małego miejskiego kabrioletu, którą poprowadził Włodzimierz Zientarski. Do dyspozycji zwiedzających były min. auta takie jak Alfa Romeo 159, Alfa MiTo, Abarath 500, Fiat Punto Evo, czy Lancia Delta. Nie sposób wymienić wszystkie prezentowane w Poznaniu samochody. Swoje stoiska miały także Renault, Nissan, Dacia, Kia czy Citroen. Skoda aspirująca do wejścia na rynek aut klasy wyższej miała swoje stanowisko daleko do sąsiadujących ze sobą stoisk Mercedesa, Porsche, BMW czy Jaguara. Ci bogatsi niechętnie wpuszczali zwiedzających do swoich aut. BMW otwierane było na chwilę, wszystkie Porsche i Mercedesy były zamknięte, Jaguar wpuszczał klientów tylko do modelu XF. Jeśli chodzi o sportowe wersje aut, to poza wspomnianym Focusem RS pojawiły się Renault Megane III RS coupe, Mitsubishi Lancer EVO X, Opel Insignia OPC, Citroen DS3 Sport czy Golf GTI. Skoda pokazała model Yeti przygotowany przez firmę Sony. Muzyczne Yeti naszpikowane było głośnikami, wzmacniaczami oraz wyświetlaczami LCD i robiło wielkie wrażenie. Na stoisku policji można było zobaczyć Skodę Superb, w wersji zbudowanej specjalnie dla drogówki, którą można było oglądać w programie „Uwaga Pirat!” W głównej hali przy stoisku Mobil 1 można było spróbować swoich sił w jednym z 6 minisymulatorów bolidu Formuły 1, czy w symulatorze jazdy Mercedesem. Niestety, poza halą główną na widzów nie czekało tak wiele atrakcji. W hali z motocyklami i quadami dealerzy prezentowali sporo modeli, ale brakowało tam trochę takiego „targowego” ducha. Jak dla mnie, sporym niewypałem były pokazy ciężarówek i wozów strażackich. Po prostu rozstawiono te pojazdy w wielkiej hali, która sprawiała wrażenie pustej. Zero hostess, atrakcji czy gadżetów dla zwiedzających. Dzieciaki miały frajdę, bo mogły przybić piątkę ze strażakiem przebranym w ognioodporny czy przeciwchemiczny kombinezon, wsiąść do wozu strażackiego czy poskakać na dmuchanych trampolinach. Cierpliwi goście targów mogli za darmo spróbować swych sił w gokarcie na torze kartingowym, ale w kolejce było trzeba spędzić co najmniej godzinę. Tuż obok toru popisywali się konstruktorzy małych, zdalnie sterowanych samochodzików. Niepozorny wygląd sprawiał że ich jazda bokiem po mini-torze robiła wielkie wrażenie na zwiedzających. Warto wspomnieć, że te małe autka mogą rozpędzić się do 80 km/h. Na placu między targowymi halami dobywały się Mistrzostwa Polski Kierowców Zawodowych. Na zawodników czekały takie zadania jak manewrowanie między pachołkami, precyzyjne parowanie autobusem czy testy hamowania. Niestety, deszczowa aura sprawiła że zmagania kierowców nie cieszyły się dużą popularnością.

Czy można powiedzieć, ze Poznań Moto Show to mała Polska Genewa? I tak, i nie. Na „tak” była główna hala targów, ze sceną na której prezentowano auta, z konkursami i z hostessami. Mnóstwo samochodów, dziennikarze, fotoreporterzy i ogromne ilości zwiedzających dały pierwiastek zachodnich targów. A na „Nie?” Pozostałe atrakcje. Jeśli kogoś zachęciła reklama wystawy motocykli czy ciężarówek, to na miejscu ktoś mógł przeżyć spory zawód. Kolejny problem targów, to brak krajowych przedstawicielstw marek. To lokalni dealerzy prezentowali swoje auta, a chciałoby się, by na ogólnopolskich targach pojawił się Mercedes-Benz Polska czy BMW Polska. Tak więc, w Poznaniu czekały na nas Auto-Watin czy Polody. Gdyby nie dealerzy, impreza w ogóle by się nie odbyła. Nie pokazano także zbyt wielu prywatnych, historycznych czy tuningowanych aut. Zwiedzający mogli zobaczyć jedynie Ferrari 550 Maranello, Lamborghini Diablo, Dodge Vipera czy Audi RS6. Negatywnie zaskoczył mnie Renault. Gdy wsiadłem do Laguny Coupe, moja głowa wciskała się w dach, a oczy były na linii styku dachu z szybą.

Od razu postanowiłem odsunąć i obniżyć fotel, ale hostessa powiedziała, że nie można zmieniać ustawień samochodów. To dziwne, bo chyba ideą targów jest pokazanie aut i ich wnętrz, a co mogę powiedzieć o tej Lagunie, skoro czułem się w niej jak w aucie krasnoludków? W innych markach konfigurację foteli można było zmieniać do woli. Jeżeli chodzi o moje odczucia, to nie żałuje dwudniowej wycieczki do Poznania. W sobotę na targach spędziłem 8 godzin i w tym czasie wymieniłem się wieloma opiniami i wsiadłem do prawie każdego otwartego auta, by móc ocenić czy są one tak przestronne jak zapowiadają producenci. Tłumy i słabe oświetlenie przeszkadzały w zrobieniu dobrych zdjęć, ale towarzyszącym mi Michałowi i Bartkowi udało się zrobić sporo świetnych fotek, za co bardzo im dziękuje. W niedziele w halach zjawiły się takie tłumy, że ciężko było szybko poruszać się między samochodami, nie wspominając już o robieniu zdjęć czy wsiadaniu do nich.

Mam nadzieję, że kolejne targi przyciągną jeszcze więcej marek (W tym roku zabrakło choćby Seata, Audi i Peugeota) i wreszcie pojawią się krajowi przedstawiciele. Jeżeli ktoś lubi motoryzację i bardziej niż smycze czy inne gratisy interesują go samochody, nie powinien poczuć się zawiedziony. Jeżeli impreza odbędzie się za rok (a mam taka nadzieję) to po raz kolejny przyjadę do Poznania.