Trabant - kultowe auto. Produkowane od 1957 roku. Zdobyło sobie miano samochodu z plastiku (lub kartonu) - a to dzięki użyciu materiałów, które w założeniu miały być odporne na korozję. Teraz, w 52 lata po premierze pierwowzoru, zaprezentowano nową odsłonę kultowego Trabiego. Oczywiście w kolorze jasnoniebieskim...

Wszystko zaczęło się od tego, że 2 lata temu, w 50 rocznicę wprowadzenia Trabantów do sprzedaży, firma Herpa zaprezentowała model Trabanta w skali 1:87. Potem firma oświadczyła, że odkupiła prawa do używania tejże marki. I oto, po 2 latach zaprezentowano prototyp już w skali 1:1.

Nowy Trabant będzie lepszy i, rzecz jasna, nowocześniejszy od pierwowzoru. Zachowane zostały szczegóły stylistyczne, zwłaszcza z przodu. Pod maską prawdziwa rewolucja. Zamiast dwusuwa o charakterystycznym dźwięku pracuje tam... cichy silnik elektryczny. Moc silnika to 64 KM. Zasięg akumulatorów pozwala na przejechanie 160 km. Może wydawać się mało, ale gdyby założyć, że dziennie robimy po mieście nie więcej niż 50 km, to auto ładujemy raz na 3 dni - a więc prawie jak telefon komórkowy. W nowym trabim znajdziemy zasilaną niezależnie klimatyzację - prąd do jej zasilenia wytworzą ogniwa słoneczne umieszczone na dachu.

Na tym przykładzie doskonale widać postęp motoryzacji w ciągu 50 lat. Trabant chyba pozostanie autem kultowym - miejmy nadzieję, że obecnie produkowane modele przetrzymają następne 50 lat. A może za jakiś czas zaprosimy Was na premierę trzeciej generacji, zasilanej wodorem?