Kilka dni temu świat obiegła wiadomość o śmierci 63 - letniej ikony mody oraz muzy Yves Saint Laurenta - LouLou de la Falaise. „Jej obecność przy moim boku jest jak sen” – mawiał. Kim była i co czyniło jej styl tak wyjątkowym, o tym w dzisiejszym artykule.

Przyszła na świat w Wielkiej Brytani. Matka, Maxime Birley była modelką Elsy Schiaparelli, okazjonalnie zajmowała się projektowaniem ubrań. Można powiedzieć, że LouLou wyssała miłość do fachu z mlekiem matki, ponieważ po latach podążyła tą samą ścieżką. We wczesnych latach sześćdziesiątych zamieszkała w Nowym Jorku. Następnie uciekła do Londynu, gdzie pracowała jako młodszy redaktor magazynu Queen. W międzyczasie została wydalona za buntownicze zachowanie z kilku szkół. Bajecznie długie nogi i skandalicznie krótkie minispódniczki zwracały na nią uwagę innych.


Nazywano ją „kobietą renesansu”, była inspiracją dla stworzenia słynnego Le Tuxedo – smokingu dla kobiet, którym YSL zrewolucjonizował wygląd ówczesnych kobiet, ubierając je w części garderoby dotychczas zarezerwowane dla mężczyzn. 1968 rok był początkiem przyjaźni słynnego projektanta z de la Falaise, która w niedługim czasie dołączyła do jego świty, zajmując się kreowaniem ubrań i biżuterii. Kolorowe cacka oraz fantazyjne broszki szybko stały się jej znakiem rozpoznawczym. Kiedy YSL odszedł na emeryturę skoncentrowała się rozwoju własnej marki i rozpoczęła współpracę z Oscarem de la Rentą.


Po latach zapytana o to jak czuła się w roli muzy jednego z największych projektantów odpowiedziała: „Dla mnie „muza” to ktoś kto wygląda efektownie, ale jest dosyć pasywny, ja natomiast od zawsze byłam bardzo pracowita. Pracowałam po 12 godzin, a nawet i więcej. I na pewno nie byłam pasywna.”

LouLou znana ze swojego wyrafinowania zawsze dbała o to, aby strój był dostosowany do okazji. Przez większość czasu nosiła spodnie z najlepszych gatunkowo materiałów – aksamitów i jedwabiów, które łączyła z prostymi, szyfonowymi bluzkami, czarnymi swetrami czy brokatowymi kurtkami. Lubiła eksperymenty, jednocześnie pilnując, by wszystko co założy idealnie współgrało ze sobą. Nie lubiła nosić czerni. Twierdziła, że każdy kto ją zakłada wygląda na nieszczęśliwego.

Autor: Graphite