Papierowa, w kształcie litery A stanowiła początek pop-artu w modzie.

Kolor, energia, fantazja. Wszystko zmieszane w geometrycznym stylu. Wizerunki ikon popkultury. Marilyn Monroe, Coca-Cola i komiks. Wszystko opiera się przede wszystkim na materiale- wzór musi być tak opracowany, by rzucał się w oczy, szokował, przytłaczał skromną na ogół formę.

Projektanci pokochali pop-art. Pierwszym, który umieścił jej elementy w swojej kolekcji był Yves Saint Laurent, który w 1966 roku stworzył eksperymentalne sukienki w klimacie sztuki współczesnej. 
Po nim zachwycili się popowymi inspiracjami między innymi Versace i Ungaro. 

Dziś ciężko byłoby nie znaleźć choćby kliku detali pop-artowych w każdym nowym sezonie.


Myszka Miki, neonowe zestawienia kolorów jak z obrazów Warhola, plastikowa biżuteria w ostrych barwach- to stałe komponenty naszej garderoby od lat. I nie zanosi się na to, by coś miało się zmienić. Pop-art jest zbyt żywiołowy, zbyt wyrazisty, by mógł szybko przeminąć.