Jessicę Buurman dobrze znają zwłaszcza modowe blogerki, które najczęściej są zachwycone butami i dodatkami wyglądającymi (chociaż pomysłodawczyni woli słowo „inspirowanymi”) jak okazy z najwyższej półki. Za pomocą strony internetowej Buurman możemy się stać posiadaczkami obuwia „inspirowanego” Louboutin`em, Pradą, czy Miu Miu. Wszystko za przeważnie mniej niż 200 dolarów.

Według informacji zawartych na stronie autorka stara się zapewnić klientkom najbardziej aktualne i pożądane modele, które można zobaczyć w popularnych magazynach, podczas Fashion Week oraz noszonych przez światowe gwiazdy. Zastrzega przy tym, że oferowanie produkty nie są podróbkami, posiadają unikalne wzornictwo, styl i metkę. Czy aby na pewno?

Wyjaśnieniem całego procederu ma być odwołanie pod każdą parą obuwia, jakim modelem od sławnego projektanta zostało „zainspirowane”, by pomóc klientom (a może sobie?) zrozumieć dlaczego właśnie te, a nie inne buty są celem naszych pragnień i tylko drobna przeszkoda, jaką jest cena, nie pozwala nam na ich zrealizowanie. Szkopuł w tym, że przedstawione buty praktycznie nie różnią się od oryginałów, ale za tak niską cenę mamy prawo spodziewać się gorszej jakości ich wykonania.

Tańsze, ale modne dodatki jednych cieszą, bo za niewielką kwotę można mieć przedmiot kultu, prosto z wybiegu, ale fakt pozostaje faktem. Ktoś korzysta na wzornictwie, które jasno odsyła do konkretnej marki. I raczej wątpliwe, że którykolwiek projektant zaaprobowałby taką formę sprzedaży dzieła, które często rodzi się w umyśle artysty niemałym kosztem. Pozostaje pytanie: czy miał okazję się na ten temat wypowiedzieć?

 


Autor: Graphite