Kontakty między politykami a dziennikarzami są nieuchronne. Każdy polityk w swojej pracy spotyka się z dziennikarzami – jest to nieodłączna cześć jego pracy. To samo tyczy się dziennikarzy. Obydwie grupy zawodowe są połączone siecią wzajemnych powiązań. Jednak czy relacje między nimi można nazwać współpracą, czy raczej walką?

Niejednokrotnie przekonaliśmy się, jak dziennikarze potrafią szkodzić politykom i zadawać im nietaktowne pytania. Jednakże wiele razy widzieliśmy również, jak politycy uniemożliwiają pracę dziennikarzy po przez zbywanie ich oraz nieudzielanie informacji. Sprawa nie jest jednak prosta. Politycy wiedza, że muszą współpracować z mediami, a media zdają sobie sprawę, że bez dobrych kontaktów z posłami, senatorami i prezydentami będą mieć problemy z wykonywaniem swojej pracy. Wniosek jest jeden: oby dwie grupy są na siebie skazane, czy im się to podoba czy nie. 

Nie bez powodu media nazywane są czwartą władzą. Z ich siły musi zdawać sobie sprawę każdy polityk. Ten pogląd współgra z modelem współpracy polityków z dziennikarzami, a dokładniej z modelem wymiany. Jay Blumler i Michael Gurevitch, którzy są jego autorami zakładają, że politycy i dziennikarze żyją w symbiozie. Obydwoje czerpią korzyści ze wzajemnej współpracy. Politycy dzięki dziennikarzom zyskują rozgłos, a dziennikarze w zamian otrzymują niezbędne informacje. Drugi model zakłada coś zupełnie odwrotnego. Jest to model adwersarzy. Według niego dziennikarze i politycy żyją w ciągłym konflikcie. Media atakują polityków i węszą wszędzie afery. Politycy zaś mają wiele tajemnic, których nie chcą zdradzać w mediach. Dlatego też odnajdujemy tu konflikt interesów. Dziennikarze nie mogą więc ufać politykom. Ich kontakty są ciągle napięte. 
Choć oba modele kontrastują ze sobą, to jednak nie sposób wykluczyć jeden z nich jako nieprawdziwy. Obydwa wnoszą bowiem teorie i założenia, które są prawdziwe