Witamy Państwa gorąco na pojedynku dwóch sprzętów, z których każdy jest swoistą ikoną w swojej podkategorii. W pojedynku udział wezmą: iPod Nano 5 generacji oraz iPod Touch 3 generacji. Wydawałoby się, że tworzą one 2 różne kategorie: głównym zadaniem Nano jest właśnie odtwarzanie mediów, a w Touchu jest to jedna z ogromu funkcji. Za to Apple zaszalało modyfikując Nano nie do poznania: dołożono radio, kamerkę oraz inne funkcje. Gotowi? No to start!

Rozmiary Nano nie świadczą o jego wielkości. Gdyby jakaś firma wyprodukowała podobny odtwarzacz, to byłby on jednym z wielu. Ale nie jest to jednak taka typowa „empeczwórka” (bo i filmy odtworzy i zdjęcia pokaże). Ostatnia generacja poszła wg nas w dobrym kierunku. Dodano przede wszystkim radio FM z obsługą RDS. Tego brakowało i w Nano i w Touchu. Do Nano dorzucono także inne funkcje. Jednak w dalszym ciągu pozostał on w miarę prostym w obsłudze i funkcjonalnym odtwarzaczem mediów. Zmniejszono jego rozmiary (grubość), ale powiększono ekran. Jedną rzecz byśmy zmienili: materiał wykonania kółka sterującego. Czasami ciężko się jeździ palcem po takiej powierzchni… 
Tymczasem Touch jak był duży, takim pozostał, ale to akurat dobrze. W nim odtwarzanie mediów to jedna z wielu funkcji, a każda spisuje się co najmniej dobrze. W Touchu znajdziemy moduł WiFi, co wydaje się być jego czołową (obok bycia playerem) funkcjonalnością. I to otwiera nam okno na świat. Strony WWW, poczta i dane giełdowe, mapy oraz najaktualniejsza prognoza pogody. Do tego możliwość instalacji ogromu dodatkowych aplikacji (płatnych oraz darmowych). Touch może być wszystkim. To urządzenie można doskonale pod siebie dopasować. Sterowanie jest tutaj bardzo wygodne – dotykowe. Gdyby moduł wifi był delikatnie czulszy, a obudowa mniej odporna na zarysowania…

Którego z nich położyć pod choinkę komuś, kto chciałby otrzymać przedmiot tego typu? Prostszego Nano polecamy najmłodszym. 10-latek opanuje w mig obsługę urządzenia, a starszy brat lub ktoś inny z rodziny wgra mu muzykę za pośrednictwem iTunes. To także doskonała propozycja dla kogoś, kto nie potrzebuje kolejnego urządzenia z dostępem do WiFi (bo np. ma już palmtopa służbowego). Toucha polecamy maniakom gadżetów. Informatycy będą zadowoleni – mogą sami pisać sobie programy (Apple udostępnia programistom odpowiednie narzędzia i certyfikaty). Dodatkowo to świetne urządzenie dla tych, którzy do tej pory szukaliby… palmtopa. Za pośrednictwem programów możemy dodać kolejne funkcje. Każdy, kto znajdzie pod choinką sprzęt z jabłuszkiem na obudowie, powinien być zadowolony!