Odwieczny problem- kobiety z Wenus… Tak, tak, przerabiane już tysiące razy. W poradnikach, filmach, beletrystyce. My chcemy czegoś, oni czegoś innego…

Prawda znana od dawna, ale nadal inspirująca, jak się okazuje.

Jenny pragnie dziecka. Nowy dom, nowa praca, świeżo poluśbiony mąż- idealny moment, idealne warunki. Jest tylko jeden problem- On nie chce. Woli poczekać. Kariera, rozwój własny, potem dopiero powiększenie rodziny.
I wtedy pojawia się pomysł na kompromis- pies.

W ten sposób pojawia się Marley- nieprawdopodobnie sympatyczny, przyjazny labrador, który ma być pomostem między pragnieniami małżonków.

I tak się staje- rozśmiesza, pomaga swoją obecnościa- staje się pełnoprawnym członkiem rodziny.


Pogodny film o zwykłym życiu. O ludziach, którzy mają problemy i nie zawsze wiedzą, jak je rozwiązywać. Prosty schemat, ale doskonale zrealizowany. Plus Jennifer Aniston i Owen Wilson.

Premiera filmu „Marley i ja” 20 marca.