Ale trafiają się „perełki” jak choćby Sebastian Florek – gość który proponował  obowiązek posiadania kasy fiskalnej przez wszystkich :”grzybiarzy” w Polsce.
Skąd tacy ludzie biorą się w polityce?
Jak to się wszystko właściwie zaczęło?

Big Brother (oficjalny skrót BB) to program telewizyjny typu reality show, stworzony w Holandii 4 września 1997), którego producentem jest Endemol.
W latach 2001 - 2002 odbyły się trzy polskie edycje Big Brothera emitowane na antenie TVN. Program stał się w ten sposób drugim – po ”Agencie”- wydarzeniem typu reality show w historii polskiej telewizji.
Nagroda za zwycięstwo w polskiej edycji wynosiła 500 000 PLN. Wielki Brat nie był obecny na planie, można było tylko usłyszeć jego głos. O pozostaniu w programie decydowały zarówno osoby biorące udział, jak i publiczność, przy pomocy telefonów: dzwoniąc pod specjalny numer lub wysyłając wiadomość SMS.
Dodajmy, iż zwycięzcą I edycji programu został Janusz Dzięcioł – obecny poseł Platformy Obywatelskiej.
Uczestnikiem tej serii był również Sebastian Florek – zasiadający w sejmowych ławach w latach 2001 – 2005 z ramienia Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Analizując powyższe fakty, należy zwrócić uwagę, iż o ile popularność Sebastiana Florka została wykorzystana bardzo szybko (w tym samym roku w którym brał udział w BB został posłem) o tyle Janusz Dzięcioł (na co dzień strażnik miejski) karierę polityczną zaczął od niższego szczebla (rada miejska w Grudziądzu lata 2002-2007) a na zaistnienie w polityce pisanej przez „duże P” musiał trochę poczekać.

„Pamiętnym” rokiem dla polskiego przemysłu rozrywkowego oraz sceny politycznej był rok 2006. Wtedy to „objawił się” pierwszy polski „Celenet” – skromny, czterdziestotrzyletni wówczas mieszkaniec Białegostoku – Krzysztof Kononowicz.
Często wyśmiewany, oskarżany o molestowanie seksualne matki (sprawę umorzono). Ale na czym polega jego fenomen?
Jak to się stało, iż z pozoru zwyczajna postać, jakich w Polsce wiele stała się tak popularna?
Stało się to dzięki bardzo popularnemu serwisowi Youtube.

To właśnie dzięki umieszczeniu w nim swoich klipów wyborczych (między innymi ze słynnym hasłem „nie będzie niczego”), Krzysztof Kononowicz przestał być osobą anonimową