Chodzi o owłosienie łonowe - z jednej strony, trendy wyznaczają woskowane do zera gwiazdy porno, z drugiej, mężczyźni marzą o dojrzałych kobietach…

Przypomina mi się legendarny film „Supervixen” Russa Meyera, który w latach 60-tych zasłynął z odważnego pokazywania olbrzymich biustów - skaczących, biegających, kołyszących się na wietrze. Kobiety Meyera były totalnymi seksbombami z tym mlecznym wyposażeniem, talią osy i biodrami Moniki Bellucci. Problem był dla mnie z nimi jeden - w wersji nagiej trudno było nie mieć dreszczów na widok zarośli od pępka w dół. Na dzisiejsze czasy, prawie niezależnie od gustu, po prostu niedopuszczalne. Zgadzamy się więc ogólnie wszyscy, że żywopłot przycinać trzeba i nawet mężczyznom to wychodzi na dobre, testosteronu nie zabijając. Jest jednak wielka różnica między przycięciem, podgoleniem a totalnym ogołoceniem. To ostatnie jest niewątpliwe obowiązkiem każdej pracownicy przemysłu erotycznego, ale nie każdemu mężczyźnie wydaje się tak seksowne, jak z powodzenia pornografii mogłoby wynikać. Brak owłosienia łonowego to bowiem atrybut nastolatki, a nie dojrzałej kobiety, zaś wielu woli współżyć na co dzień z tymi drugimi.

Również kobiety mają często problem z całkowitą gładkością, która wymaga większej dozy wysiłków oraz wydaje się czasem nienaturalna. Z medycznego punktu widzenia, włosy w partiach intymnych są też fizyczną zaporą przed infekcjami, więc niekoniecznie brazylijskie woskowanie wychodzi nam na zdrowie.

A oto wypowiedzi z forum:
„Nie ma to jak wygolone łono...zarówno u bab jak i u facetów. Czy to jest przyjemne jak strzelasz minetę i jesz włosy albo jak robi łaskę to je włosy? Po za tym mniej śmierdzi.”

„Ja pomimo tego że jestem facetem, oświadczam że golenie „kasi” jest jak najbardziej higieniczne i preferuję ogolone bo to symbol sexu i młodości tak jak noszenie stringów, a co! Do stringów (…) to wygolona szparka wygląda wspaniale w przeźroczystych skąpych stringach moja dziewczyna takie ubiera pod swoją krótką spódniczkę na lato.”

Ilość wypowiedzi na forach i ich treści świadczą tylko o tym, że temat jest polemiczny. I ile internautów tyle zdań.

Ogólnie chyba warto jest jednak choć raz spróbować, dla siebie, dla niego, dla was! Zdarza się i tak, że mężczyzna od widoku pt. „kawa na ławę” dostaje amoku radości. Jak więc zadziała na plus, to można przez jakiś czas, zwłaszcza latem, zabawić się w gorącą tancerkę samby i odkryć przed nim ziemie niewidziane; jeśli nie wypali, w kilka dni można wrócić do ulubionej „fryzury”. Byleby to nie było afro, wychodzące spod stroju kąpielowego pęczkami!!!