Czy każdy geniusz nie zawiera w sobie i ogromu szaleństwa? Czy ta fantazja wynikająca właśnie z pewnej niedoskonałości nie czyni rzeczy genialnymi? Czy to odnosi się i do sztuki jaką jest moda?
Najlepsi projektanci, wizjonerzy mody (jak Vivienne Westewood, Dior, czy Louis Vuitton)
pozwalają sobie na pełną wolność, nie ograniczają swojej swobody. Nie starają się zawrzeć swoich dzieł w ramach perfekcji. Nie stosują klasycznych wzorców, jeśli czerpią z tradycji, to wykorzystują ją w bardzo indywidualny sposób. Bo SĄ indywidualistami. 
Każdy z Wielkich ma jakąś określoną cechę, coś, co go wyróżnia. Coś, co czyni go wyjątkowym. Nie zaś trzymanie się utartych szlaków.
Nie na schemacie opierają swój sukces, lecz po prostu na talencie. A ten nie zawsze da się dokładnie określić, opisać- wymyka się wszelkim pomiarom. Bywa nieprecyzyjny, niedokładny. I na tym polega jego piękno. Niekwestionowane, nieprzemijające, nie do podrobienia.

Piękne ubrania, projektu kogoś, kto modę wielbi są dziełami sztuki. Nie zawsze docenianymi przez wszystkich, nie zawsze uniwersalnymi- nim coś zdobędzie miano klasyki, musi przejść trudną drogę pod krytycznym okiem licznych odbiorców. Najpierw bywa dla elit. Potem dopiero staje się kanonem, legendą. Jeśli, rzecz jasna, jest Prawdziwym Dziełem Sztuki