Nowy Świat – salon Warszawy. To tutaj odbywają się parady, pokazy mody, wystawy. Nie ma w Warszawie osoby, która nie znałaby tego miejsca. Niedaleko Starówki, zaraz przy Uniwersytecie Warszawskim, trzy kroki od metra. Mnóstwo pubów, kafejek, sklepów. Wszystko owiane lekkim zapaszkiem snobizmu i nadęcia. Nie jest sztuką wypromować knajpę znajdującą się przy ulicy, którą spacerują codziennie setki osób. Sztuką jest stworzyć miejsce, do którego chadza się specjalnie. Specjalnie i z przyjemnością. Wejdźmy w bramę przy przystanku Foksal i poczujmy klimat pawilonów przy Nowym Świecie, bo tam…


Le melange

Pub, którego wystrój tworzą meble jakby siłą zabrane z mieszkania starej arystokratki. Tutaj czerwone, mięciutkie [!] ściany mieszają się z renesansowymi krzesłami obitymi imitacją krowiej skóry. Pomieszanie z poplątaniem uzupełnia srebrna, obracająca się kula. Przyćmione światło, dym, ciche rozmowy i głośny śmiech. Niedawne remonty przyniosły za sobą powiększenie tego magicznego miejsca o drugą salę, w której furorę robi stolik z 2 fotelami, z którego można stworzyć sobie niezły punkt obserwacyjny. Górować można już nie tylko w przenośni! Do wyboru piwo [i szereg promocji z nim związanych], smakowa herbatka czy też drinki. Ktoś ma ochotę na chińczyka albo scrabble? Proszę bardzo! Obsługa pamiętliwa. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Hektolitry piwa, godziny zwierzeń, dziesiątki zgubionych kolczyków, pierścionków, bransoletek. Oszałamiająca, niedbale wykwintna atmosfera.


Precedens

„Ja w Victorii piję Ballantine'sa. Każdy tu wie, że jestem królem tańca”

Franek Kimono już nie pije w Victorii. Victoria jest passe. On od teraz pije Ballantine’sa w klubie Precedens. Tutaj w wybornej atmosferze można napić się tego i owego za taką a nie inną cenę, niewygórowaną, można rzec. Słaba zachęta? Proszę sobie w takim razie wyobrazić te intrygujące, nieszablonowe, nowoczesne i starodawne ramki, w których… nie ma niczego. Pusto. Niczym nie wypełnione ramki i Wasza wyobraźnia. Plus szisza. Na czerwonym stoliczku, rzecz jasna. Precedens wita. 

Klaps

Na zakończenie coś z przymlaskiem. A raczej Klapsem. Miejsce równie nieszablonowe, jak poprzednie dwa. To tutaj wita gości oszałamiający różowy bar i ściana z gumowych piersi. Standard pawilonów z Nowego Światu – strome schody. Ktoś ma ochotę na Wstręęętnego Pederastę?:) Jeżeli wibratory i gumowe piersi, to również Rock i Rock'n'Roll, bo jaka inna muzyka bardziej odpowiadałaby temu miejscu? Wieczory kawalerskie – mile widziane. Wieczory panieńskie – jeszcze bardziej mile widziane. I ahhh, ten wszędobylski róż…