Norweska stolica może się pochwalić niezwykłym parkiem. Park Frogner zwany również parkiem Vigelanda (od nazwiska rzeźbiarza, który pół życia spędził nad tworzeniem kompozycji rzeźbiarsko-ogrodowej) to atrakcja na skalę światową. Rzeźby zdobiące bogato park przedstawiają ludzi wykonujących codzienne czynności oraz w fantazyjnych pozach. Niektóre rzeźby są naprawdę urocze, przedstawiają ludzi w czułych gestach. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że ukazani ludzie są nadzy. Widać tu nagich mężczyzn, kobiety, dzieci. Ludzie są w różnym wieku i różnej postury, są pomarszczeni starcy i kobiety przy tuszy. Centralnym punktem parku jest monolit utworzony z ułożonych na sobie ludzkich ciał. Kamienne rzeźby wyginają się i skręcają, tworząc monolityczną plątaninę.

I tu rodzą się pytania, które nie pozwoliłyby na ustawienie podobnych rzeźb w Polsce. Bo czy można ukazywać nagie dziecko w objęciach, również nagiego, dorosłego mężczyzny? Norwegowie nie mają nic przeciw temu, osobiście uważam, że żadna z rzeźb nie ma podtekstów seksualnych a jednak… W naszych trochę paranoicznych czasach z pewnością znalazłby się ktoś, kto zwęszyłby w takiej scenie pedofilię. W najlepszym razie jakiś wzorowy obywatel sprawiłby rzeźbom bieliznę. W gorszym ale bardziej prawdopodobnym pewnie doszłoby do rozbijania masowego pomników. Polacy lubią niszczyć dzieła, które źle im się kojarzą lub przypominają o czymś, o czym chcieliby zapomnieć. W przeciwieństwie do Norwegów, Kanadyjczyków czy Japończyków, jesteśmy mało tolerancyjni, jeśli chodzi o nagość. To paradoks. Bo jako katolicy (nadal wiarę deklaruje większość Polaków), nie powinniśmy wszędzie dopatrywać się zboczenia i wyuzdania.

Park Frogner to nie tylko rzeźby, to również przepiękny, starannie pielęgnowany ogród. Jest jedną z największych atrakcji turystycznych Oslo. Warto odwiedzić go wiosną lub latem, kiedy w mieście praktycznie nie robi się ciemno