Z przymrużeniem oka, bądź konkretnym przerażeniem mówi się o mężczyznach chorobliwie ulegającym każdej woli kobiety. Jak żyją kobiety w sytuacji odwrotnej, gdy partner totalnie nad nimi dominuje? 

Małgorzata mieszka z Rafałem od początku studiów. Poznali się przed maturą i zakochali w sobie na zabój. Rafał był zawsze oparciem dla Gosi, robił jej miłe niespodzianki, nigdy nie stawiał jej ultimatum. Sytuacja uległa zmianie już w kilka miesięcy po wspólnym zamieszkaniu. „Nie tyle jest to psychiczna manipulacja, co zwyczajnie przekonują mnie argumenty, których używa. Wierzę, że chcę robić to, co on – to ważne: nie każe – zaproponuje i zgadzam się z nim.” Mówi Gosia. „Przekonał mnie do ścięcia włosów i pomalowania ich na czarno. Nie byłam przekonana, lecz często powtarzał, jak bardzo byłoby mi ładnie. Zaproponował mi też specjalną dietę, bym nieco przybrała na wadze, bo stwierdził, że jestem niepokojąco chuda. Zawsze byłam drobna, ale stwierdziłam, że ma rację. No i wybrałam się do dietetyka. Jestem bardzo wdzięczna Rafałowi za tę troskę.”
Gdy pytam, czy chciała tych powierzchownych zmian, zastanawia się chwilę. W końcu z uśmiechem odpowiada „Nie wiem. Ale chyba tak, skoro się ich podjęłam.”

Sytuacja Małgosi nie jest skrajna. Wciąż bardzo powszechny jest model związku, w którym kobieta uległa jest i podporządkowana mężczyźnie. Od banalnych kwestii, przez wygląd po podejmowanie ważnych życiowych decyzji – dominacja mężczyzny jest znaczna. Bywa ona kierowana sugestiami, a bywa, ze groźbami i przymusem.

Paulina i Tomek rozstali się przed kilkoma miesiącami. Paulina wspomina początki ich związku jako najpiękniejszy czas w swoim życiu, lecz potem nastał czas chłodu i łez. „Jeśli nie zgadzałam się na coś, groził, ze z nami koniec. Że nie kocham go, skoro nie chcę czegoś zrobić. Dotyczyło to wszystkiego, od kupna bluzki, przez to, na jaki film iść do kina. W życiu był tyranem, lecz paradoksalnie w łóżku to ja musiałam być stroną dominującą. Niezbyt byłam do tego przekonana – nie przychodziło mi to swobodnie wiedząc, jaki nerwowy i stanowczy jest zazwyczaj. To ja zaproponowałam rozstanie. Nie mogłam dłużej być czyjąś niewolnicą. Groził, potem płakał. Do dziś czasem napisze do mnie list z przeprosinami, wyśle SMS czy maila. Ale ja już ułożyłam sobie życie od nowa i jestem mu wdzięczna, że nie robił jakichś drastycznych scen. Tyle się słyszy o chłopakach oszalałych ze wściekłości po rozstaniu, gwałtach na byłych dziewczynach itp. Nigdy nie wymuszał na mnie niczego publicznie.”
Sandra poznała Aleksa przez Internet. Miała wtedy dziewiętnaście lat, on dwadzieścia trzy. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Dziewczyna wiedziała, że Aleks, zanim się z nią związał był w wielu związkach. Bardzo bała się, że straci nią zainteresowanie, więc przyznawała mu rację w każdej sytuacji nawet, kiedy faktycznie się z nim nie zgadzała. Przystawała na każdą propozycję Aleksa. Niejednokrotnie sprzeciwiała się rodzicom, oby tylko nie rozczarować ukochanego. Z podobnych pobudek zapewne zgodziła się na seks bez zabezpieczeń. Zaręczyny zbiegły się z wieścią o ciąży. „Wybrał wszystko, nawet płeć. Szczerze bałam się mu powiedzieć, że nie będzie miał syna, tylko córkę. Bałam się, że odrzuci ją, a mnie znienawidzi, bo przecież jestem taką nieudacznicką, że nawet syna nie potrafię mu urodzić… wybrał i urządził nam mieszkanie, oboje byliśmy już po studiach, pracował jako barman i dość dobrze zarabiał. Do końca ciąży bałam się wyjawić mu płci, on sam jakoś o nią nie pytał. Gdy urodziła się Julia… Aleks płakał z radości. I wtedy zrozumiałam, że kocha mnie nie za to, że zawsze się z nim zgadzałam, na wszystko przystawałam, ale za to, że jestem. Rozmawialiśmy dużo na ten temat, opowiedziałam mu o tych wszystkich latach, kiedy bałam się zerwania, rozstania. Teraz zawsze pyta, czego chcę. Jestem szczęśliwsza niż kiedykolwiek dotąd.”

Jak widać, kobiety niekiedy dobrowolnie uzależniają się od mężczyzn. Boją się samotności, odrzucenia, a pojawienie się ukochanego traktują jako szansę, dar od losu, którego nie wolno zmarnować. Miłość zaślepia je do tego stopnia, że zapominają o sobie, żyjąc jedynie szczęściem i zadowoleniem partnera, nawet kosztem własnego spełnienia.
Czy konkretne kobiety są bardziej podatne na taka uległość? Niekoniecznie. Nie ma reguły na to, kto w jaki sposób reaguje na miłość, jaki charakter jest na tyle silny czy słaby, wy ulec lub oprzeć się dyktatorskiej mentalności partnera. Znaczna większość panów deklaruje jednak, że nie mogliby żyć z kobieta całkowicie im podporządkowaną. Kłótnie, małe sprzeczki, zróżnicowanie zdań – to czyni związek ciekawszym.

Współcześnie taki model związku, w którym kobieta podlega bezgranicznie mężczyźnie kojarzony jest między innymi z Muzułmanami, gdzie nie przestrzega się w przypadku kobiet nawet podstawowych praw człowieka, a mąż ma prawo zrobić z żoną co zechce