Japończycy zdecydowanie przodują pod względem poziomu zachorowalności na nietypowe choroby mające podłoże psychiczne lub neurologiczne. Od niedawna pokłosie zbiera karoshi, czyli przepracowanie na śmierć. Równie niekonwencjonalny wymiar ma inne schorzenie, które coraz częściej dotyka mieszkańców tego wyspiarskiego kraju. Jest to hikikomori, czyli forma alienacji absolutnej.

Hikikomori dotyczy przeważnie mężczyzn, najczęściej najstarszych synów. Wynika to z faktu, że w kulturze japońskiej ich rola jest szczególnie istotna – są niejako przedstawicielami rodziny, biorą za nią odpowiedzialność. Stąd pojawia się wyjątkowo silna presja mająca swoje źródło w możliwości przyniesienia wstydu swojej rodzinie. Jakie są tego skutki? Otóż młodzi Japończycy nagle zaczynają przejawiać brak jakiegokolwiek zainteresowania uczestnictwem w tradycyjnym życiu społecznym. Zamykają się wówczas w swoich pokojach, nikogo do nich nie wpuszczają, ani też sami z nich nie wychodzą. I tak przez bardzo długie lata.

Całe swoje życie skupiają w jednym pomieszczeniu, które staje się dla nich pokojem, kuchnią i toaletą. Prowadzą przy tym odrócony tryb życia – za dnia śpią natomiast w nocy korzystają z alternatywnej formy kontaktu społecznego, czyli Internetu. Są częstymi gośćmi różnorodnych portali społecznościowych, chatów i newsroomów. Często ich samotnie przypominają graciarnie lub wręcz składowiska odpadów. Zatrważające statystyki specjalisty w zakresie hikikomori, doktora Saito Tamaki mówią, że liczba osób cierpiących na hikikomori przekroczyła już okrągły milion.

Przypadki przełamania syndromu hikikomori są dość częste, jednak osoby, którym udało się wygrać z chorobą i powrócić do normalnego życia wykazują brak elementarnych umiejętności psychospołecznych. W skrajnych przypadkach okazują się bardzo niebezpieczni. Słynna jest historia siedmioletniego Japończyka, który po opuszczeniu swojej pustelni porwał autobus i zabił jednego z pasażerów. Ten przykład dobitnie pokazuje, że ludzie-hikikomori muszą od podstaw uczyć się kontaktu z innymi ludźmi i elementarnych zachowań społecznych.

Najbardziej zdumiewająca w całej historii hikikomori jest reakcja rodziców ofiar tego schorzenia. Jest to dla nich sytuacja tak wstydliwa i nieprawdopodobna zarazem, że... nie robią nic, aby pomóc swoim dzieciom. Rodzice wolą milczeć. I ograniczyć swoją pomoc do pozostawiania porcji jedzenia pod drzwiami chorujących nieszczęśników