Coraz popularniejszy, również w Polsce, staje się Regeneris. Efekty są widoczne zaraz po zabiegu i utrzymują się przez kilka tygodni. Na ten odmładzający zabieg najlepiej zdecydować się przed ważną imprezą. Poprawia urodę, stan skóry, samopoczucie i nie polega na wstrzykiwaniu żadnych obcych ciału preparatów. 

Regeneris tym różni się od botoksu czy mezoterapii, że pod skórę twarzy nie wstrzykuje się chemicznych upiększaczy tylko... krew pacjentki. Brzmi przerażająco, ale w efekcie ten zabieg pobudzający odnowę skóry jest bezpieczny i nie aż tak bardzo skomplikowany. Wykonywany przez lekarza medycyny estetycznej polega na tym, że najpierw pobiera się krew pacjentki. Dokładnie tak samo jak podczas badań okresowych. Następnie krew zostaje odwirowana. Dzięki temu na dno probówki opadają białe i czerwone ciałka krwi, a na powierzchnię wypływają krwinki krwi. To z nich lekarz zrobi użytek. Zawierają one bowiem czynnik wzrostu, nasz naturalny odmładzacz pobudzający fibroblasty do produkcji kolagenu, który z wiekiem tracimy. Krwinki krwi aktywują również komórki macierzyste, wspomagają tworzenie naczyń krwionośnych. Osocze z czynnikami wzrostu lekarz - podobnie jak podczas botoksu - wstrzykuje w skórę twarzy. Nakłuwanie może trwać do 10 minut. Po zabiegu w miejscach zastrzyków mogą pojawić się siniaki.

Więcej na jejuroda.pl.