Święta już tuż-tuż i część z nas spędzi je zapewne w gronie rodziny, co kończy się często przed telewizorem. Niestety stacje telewizyjne znowu chcą uraczyć widzów sztandarowymi bożonarodzeniowymi hitami z „Kevinem..” na czele. Warto więc przygotować się i z tej strony i wypożyczyć kilka dobrych filmów. Dziś propozycja przede wszystkim dla kobiet, bo kilka filmów o kobietach.

„Thelma i Louise” to wyjątkowy film Ridley'a Scotta. Wyjątkowy z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to jeden z nielicznych i najsłynniejszy typowy film drogi, którego bohaterkami są kobiety. Po drugie, wyreżyserował go Scott, który raczej nie specjalizuje się w wnikliwej analizie psychiki przedstawicielek płci pięknej. Mimo to, „Thelma i Louise” jest jednym z najlepszych jego dzieł, a chociaż film uważa się za przykład kina feministycznego, mężczyznom też powinien się spodobać. 

„Dziennik Bridget Jones” - moim zdaniem jeden z nielicznych przypadków, gdzie ekranizacja książki dorównuje pierwowzorowi literackiemu. Doskonała obsada: chyba nikt nie zagrałby Bridget lepiej niż Renne Zellweger, nie wpominając już o Hugh Grancie. A biorąc pod uwagę fascynację bohaterki Panem Darcy z pierwszej ekranizacji „Dumy i uprzedzenia” można wywnioskować, że postać Marka była stworzona z myślą o Colinie. Pojawia się tu dużo zabawnych dialogów, komicznych sytuacji, ale przede wszystkim ujmuje nas sama Bridget, ciepła, nieporadna, szczera, przypominająca nas same. Film lekki, łatwy i przyjemny, ale godny polecenia.


I na koniec trochę poważniejsze kino. Film „Godziny” powstał na podstawie powieści Michaela Cunningama o tym samym tytule, zainspirowanej życiem pisarki Virginii Woolf i jej powieścią pt. „Pani Dalloway”. Powieść ta połączy trzy z pozoru różne kobiety żyjące w różnych epokach. Obraz skłania do refleksji