W dobie kryzysu ekonomicznego coraz więcej osób decyduje się na zakup samochodów, które są znacznie bardziej ekonomiczne. To pojazdy zdecydowanie mniej komfortowe i eleganckie niż tradycyjne limuzyny. Opel Agila  reprezentuje segment 5- drzwiowych hatchbacków. Pojazd wyróżnia się w swojej klasie, która wyznacza współczesne trendy motoryzacyjne.

W porównaniu do swojego poprzednika jego design uległ znacznym przeobrażeniom. Nie jest to już zwykłe pudełko od zapałek, ale zwinny samochód, z intrygującym designem. To co nas zaskoczy to fakt, że chociaż jest on mały to we wnętrzu jest sporo przestrzeni, która pozwoli nam w miarę wygodnie przemieszczać się po mieście. Do tego deska rozdzielcza, która może się podobać. Jest prosta i przejrzysta, a przy tym ma w sobie coś co przykuwa naszą uwagę. Być może jest to zasługa jednego wskaźnika umieszczonego na desce ponad kierownicą. To co mnie zaskoczyło to fakt, że w porównaniu z konkurentami(np. Mitsubishi Colt) Agila ma całkiem spory bagażnik(225 litrów, a po złożeniu tylnych siedzeń, aż 1100 litrów). Jednak to co wywarło na mnie największe wrażenie to osiągi, które przywodzą na myśl nową Toyotę Yaris wraz z jej przyspieszeniem. Ciekawą wersją jest 75-konny turbo diesel, który ogranicza spalanie do minimum. Jedynym minusem  jest jego cena. W końcu powinniśmy się zastanowić czy opłaca nam się płacić 50 tysięcy złotych za miniaturowy pojazd, który choć jest ładny, to jednak nie jest, aż tak designerski i innowacyjny.

Niewątpliwym plusem jest wyposażenie w zakresie bezpieczeństwa. Standardem w Oplu Agila są poduszki powietrzne, zarówno boczne jak i kurtynowe, które stanowią często luksus w samochodach segmentu Premium. Dla mnie Opel Agila prezentuje się rewelacyjnie, wersja turbo diesel jest droga, ale warto skusić się na zwykłego benzyniaka i poczuć przyjemność z jazdy…