Nie jest to już starannie zapleciony warkocz pensjonarki, delikatnej Zosi z "Pana Tadeusza". Dodaje nie tylko uroku, ale przede wszystkim charakteru. Jest odważniejszy, często nieco ekstrawagancki. Styliści proponują nam powrót do klasyki, która w nowej, drapieżnej wersji jest dziś o wiele bardziej pociagająca.



fot. Aleksandra Szczodrak/ fotostyczna

Warkocz pozwala kobiecie na bycie elegancką, klasyczną, a jednocześnie dziewczęcą i naturalną. Mimo, że efekt końcowy sprawia wrażenie jakby fryzura wykonana była w pośpiechu, lub nawet pozostała w stanie z poprzedniego dnia, w rzeczywistości wymaga pracy i odpowiednich kosmetyków. Aby włosy wyglądały na ‘uczesane przez wiatr’ niezbędny jest spray zwiększający objętosc włosów, nadajacy im potargany look. Warkocz należy zaplatac luźno, niestarannie, najlepiej skierowac go w jedną stronę, tak by opadał na jedno ramię.

Największą popularnością cieszy się splot z pokazów takich projektanów jak Emilio Pucci czy Lanvin. Jest stosunkowo prosty w wykonaniu. Pasma splecione są delikatnie, pozostawione w lekkim nieładzie, końcówka sprawia wrażenie niedokończonej.




Wariacji na temat warkocza jest wiele. Jedna z nich pojawiła się na pokazie duetu Viktor&Rolf.  Efekt uzyskany przy zastosowaniu tego rodzaju upięcia to subtelne połączenie delikatności i elegancji.



Andrew Gn prezentuje propozycję a’la balerina, czyli misterne upięcie. Przypomina fryzurę Julii Tymoszenko.



Aby uzyskac jeszcze bardziej dziewczęcy, sexy look należy pozostawic część włosów luźno. Wersja z gatunku bardziej odważnych, zaprezentowana została na pokazie Rag&Bone.