Pojawiają się kobiety godne zastąpienia Kate Moss w roli głównej trendsetterki. Według mnie najbardziej interesującą, najbardziej intrygującą i zachwycającą jest Irina Lazareanu, której zresztą do Kate Moss dość blisko- znają się, kochają rock’n’rolla i niegrzecznych chłopców…

To właśnie dzięki Moss świat usłyszał o Irinie- wcześniej nikomu nie znanej wielkookiej dziewczynce z rumuńskimi korzeniami. 
Pojawiła się na okładce Vogue’a i rozpoczęła się międzynarodowa kariera. Dziś jest muzą Lagerfelda i ikoną stylu. I nie ma w tym nic dziwnego. Bardzo rockowa. Bardzo oryginalna. Nieco eteryczna. Egzotyczna. Z nieprawdopodobnym wyczuciem piękna. Jej uroda nie jest oczywista- trzeba się przyjrzeć, dostrzec. I o to chodzi. Nie wyzywająca, nie wulgarnie atrakcyjna. Poza wybiegiem jej styl opiera się na kilku głównych elementach- kapelusz, kamizelka plus ogrom luzu.
Uwielbia londyński klimat lat 60 i 70 i inspiracje tego okresu można odnaleźć w tym, co nosi.

A do tego- inteligenta, wszechstronna. Trzymająca się swoich pasji.

Wydaje się kompletnie nie myśleć o tym, czy komuś się spodoba, czy nie. Jest sobą. Po prostu. To tajemnica jej sukcesu.