Nissan Leaf jest najpopularniejszym i najlepiej sprzedającym się samochodem elektrycznym. Jego główne atuty to niewielka cena oraz stosunkowo krótki czas ładowania akumulatorów. Mimo to Nissan nie spoczął na laurach i planuje wprowadzić kolejne udogodnienie dla przyszłych nabywców modelu Leaf i to niebawem bo już w 2013 roku. Będzie to rewolucyjny system ładowania… bezprzewodowego.

Niedawno temu szczytem techniki bezprzewodowej był pilot do telewizora, jednak obecnie nikogo już to nie zaskakuje. Mimo to koncepcja przesyłu energii elektrycznej  bez użycia przewodu może wydawać się wizją iście fantastyczno-naukową. Okazuje się jednak, że jest to możliwe, a Nissan już zaprezentował działający zasilacz i korzystający z niego egzemplarz Leaf. Wystarczy zaparkować samochodem nad płytą wytwarzającą zmienne pole elektromagnetyczne, aby uruchomić odbiornik (zmodyfikowana cewka elektromagnetyczna) wytwarzający prąd elektryczny na zasadzie indukcji elektromagnetycznej. Rozwiązanie to ułatwi nam ładowanie baterii samochodu, a także przyspieszy ten proces.
Nie tylko konern Nissana pracuje nad systemem bezprzewodowej transmisji energii elektrycznej.

Inżynierowie Audi proponują zintegrowany z nawierzchnią jezdni generator pola elektromagnetycznego. Wyeliminowanało by całkowicie potrzebe ładowania baterii samochodów elektrycznych. Podstawową wadą tego systemu byłaby potrzeba generalnej modernizacji dróg, co jest bardzo kosztowne.
Naukowcy Mitsubishi proponują rozwiązanie bradziej przystępne niż Audi. Samochody elektryczne byłyby wyposażone w małe baterie, które można by ładować w czasie podróży. Źródłem energii mają być wieżę transmisyjne. Szczegóły systemu nie są jeszcze znane opini publicznej, ale może niebawem prąd do samochodów będzie dostarczany w podobny sposób jak Internet do laptopów (WiFi).

Która technologia zdominuje pozostałe?

Autor: Natalia Kurantowicz