A czy Adam Darski, znany jako Nergal, założyciel grupy Behemoth, czołowy polski satanista ideologiczny, mógłby poczuć miętę do liderki polskiego popu?

Okazuje się, że tak! „Super Express” dowiódł, że taki mezalians polskiej sceny muzycznej jest możliwy. Spędzili romantyczną kolacją w japońskiej restauracji zajadając sushi, później zaś udali się do kina na film… „pamiętnik nimfomanki”, następnie kupili piwa na stacji benzynowej… i udali się do mieszkania Dody.

Przyznam szczerze, że takie połączenie zszokowało mnie równie mocno jak zszokowałby mnie widok Ner gala w różowych Stingach pośród pluszowych zajączków na jednym ze swoich koncertów (w końcu ile można palić biblię, nosić czarne skóry, czy zbroje, czy rozwalać krzyże?).

Gdy się głębiej zastanowić możemy znaleźć wiele rzeczy łączących się. Obydwoje moje ksywki zaczerpnięte z języków starożytnych: Doda oznacza po hebrajsku „kochanka”(choć może też oznaczać… „ciocię” :) ), Ner gal zaś to sumeryjski bóg świata podziemnego. Obydwoje są inteligentni (Doda należy do Mensy), lubią szokować i kochają muzykę, a szczególnie takiej, której towarzyszą gitary elektryczne. Dodatkowo obydwoje mają długie włosy i lubią się malować na koncerty :)

W sumie, czemu nie? Idealna para :D