Przygoda życia tego obiecującego projektanta rozpoczęła się latem 1984 roku. Wtedy właśnie kilka sióstr zakonnych spacerujących ulicami miasta La Romana (kurortu położonego w Republice Dominikańskiej), usłyszało płacz dziecka porzuconego w pobliżu śmietnika. Wiadomość o znalezisku szybko dotarła do uszu jednego z najbardziej znanych mieszkańców – Oscara de la Renty, który w owym czasie opłakiwał śmierć swojej pierwszej żony.

 

Oscar adoptował chłopca, którego dzieciństwo upłynęło w urokliwym Kent, gdzie wzbudzał zainteresowanie, jako jedyne czarne dziecko w lokalnej szkole publicznej oraz boleśnie doświadczył problemu związanego z wyobcowaniem. Po lekcjach nigdy nie spieszył się do domu. Spędzał czas na zabawach w lesie, robieniu zdjęć, malowaniu i czytaniu.

 

Wszystko zmieniło się wraz z przeprowadzką i pójściem do szkoły w Massachusetts. Młody Moises stawał się coraz bardziej popularny, rosło też jego zainteresowanie miejscowymi dziewczynami. W wieku szesnastu lat dzięki podrobionemu dowodowi osobistemu poznawał uroki dużego miasta i życie nocnych klubów. Niebawem został zawieszony w prawach ucznia za palenie trawki.

Staromodni rodzice, zwolennicy surowego wychowania, wysłali go do szkoły z internatem dla trudnej młodzieży. Tam, w myśl zasady „żadnych narkotyków, żadnego alkoholu i żadnego seksu” Moises miał zastanowić się nad sprowadzającymi go na złą drogę nawykami. „Miałem dużo czasu by skupić się na innych rzeczach, których nie mógłbym odkryć gdybym ciągle koncentrował się na dziewczynach” – mówi.

Moda w tym burzliwym życiorysie miała drugorzędne znaczenie i pozostawała w tle. Do czasu. W 2009 roku hiszpańska sieciówka MANGO zaproponowała początkującemu projektantowi występującemu pod inicjałami MDLR, stworzenie limitowanej serii eleganckich t-shirtów, która odniosła wielki sukces. Nie bez znaczenia było, z jaką (już wypracowaną) marką ostatecznie kojarzyło się nazwisko Moisesa. Krótko potem został zauważony i doceniony przez Michelle Obamę, która założyła klasyczną, czerwoną sukienkę jego projektu. Po tak mocnym starcie z zapartym tchem czekamy na to, co dalej.

 

Autor: Graphite