Lepszy zawsze i bezwarunkowo. Ktoś, kogo nie można mieć i ktoś, kogo pragnie się posiadać bardziej, niż kogokolwiek innego. Ktoś, kto powraca z irytującą niemal regularnością.
Znacie to?
Mężczyzna, który nie musi być obiektywnie najlepszy, najprzystojniejszy i wyraźnie wybijający się ponad przeciętność (choć dla nas bez najmniejszych wątpliwości JEST- choć często nie wiemy, dlaczego). Mężczyzna, za sprawą którego zniszczymy dobry związek (dobry, ale nie fantastyczny…) z kimś bardzo porządnym. Mężczyzna, dla którego z radością i bez wahania porzucicie wszystko i wszystkich. Może tylko na chwilę, by później oprzytomnieć, odzyskać jasność widzenia i rozsądek. Cóż, na ogół tylko na chwilę, bo nasze nemezis ma to do siebie, że wraca.
Tak jak Carrie wraca przez lata do Biga, porzucając masowo pozostałych zwykłych, szarych śmiertelników, tak i my czasami nie możemy w żaden sposób pozbyć się tego, który tak silnie trzyma się naszych umysłów.
Czasami nemezis można oswoić. Utrzymać przy sobie i wytrzymać z nim. I wtedy mamy najszczęśliwsze z możliwych zakończenie historii… Na ogół bywa jednak inaczej. Dużo negatywnych emocji, gniewu, wściekłości (choć nigdy- rozczarowania).
Co sprawia, że ktoś staje się naszym przeznaczeniem, naszym  małym prywatnym fatum?
Na pewno mocno to indywidualne, mocno spersonalizowane i… niemożliwe do wyjaśnienia. Niech pozostanie tajemnicze, mroczne i intrygujące…