Pochodzą z małych miejscowości, gdzie zwykle jest jedna lub dwie szkoły, z czego jedna podstawowa, druga zawodowa i do rozwiązania. Są przygotowywani do tego kroku całe życie, bądź brutalnie wrzuceni na głęboką wodę, gdy wcześniej od swych rówieśników opuszczają rodzinny dom. Nagle znajdują się sami w całkiem nowym miejscu, tysiącami trudności, nowych obowiązków i stresu. 

Ada, uczennica LO w Warszawie, pochodzi z Żuromina: Mieszkam sama już od dwóch lat. Podjęliśmy taką decyzję z rodzicami, ponieważ w mieście, z którego pochodzę nie miałam zbyt ciekawej, zaspokajającej moje ambicje i możliwości oferty edukacyjnej. W warszawie chodzę do dobrego liceum i korzystam z innych możliwości, jakie daje mi duże miasto. Często chodzę do teatrów i kin, uczestniczę w ciekawych projektach i warsztatach. 

Nie każdy jest gotowy na tak wczesną samodzielność. Młody człowiek, który odkąd sięga pamięcią otaczany był przesadną troską i nie miał zbyt wielu obowiązków, nie jest zdolny do poradzenia sobie w wielu sytuacjach w pojedynkę, szczególnie daleko od domu. 

„Mieszkanie samemu to też wiele obowiązków, których naprawdę nie spodziewałam się, kiedy planowałam przeprowadzkę. Muszę regularnie robić zakupy prać, prasować, myć łazienkę i podłogi... czasami naprawdę mi się nie chce, szczególnie, kiedy widzę, że jednym obowiązkiem moich znajomych jest wyłącznie zajmować się szkołą, a ja muszę jeszcze w tym tygodniu koniecznie umyć okna, bo przestaję widzieć, co jest po drugiej stronie. Wszystko jest jednak kwestią dobrej organizacji czasu, a że nie mam nad karkiem marudzących i zrzędzących rodziców, to wszystko idzie łatwiej.” – Ada. 

Nie każdy jednak ma zapewniony tak komfortowy start. Znaczna większość takich nastolatków, jeśli nie ma tam rodziny, w większym mieście mieszka na stancjach, w internatach, lub pomieszkuje kątem. Niejednokrotnie poza nauką muszą oni podejmować kolejne dorywcze prace, by wiązać koniec z końcem, pozwolić sobie na małe przyjemności. 

Czy to zjawisko jest pozytywne? Młodzi ludzie zostają brutalnie wepchnięci w dorosłość w okresie dla nich dość szczególnym – to czas odnajdywania swojej tożsamości, potrzeba wsparcia i przyjaciół. Czy (skrajnie) gimnazjum, liceum daleko od domu to aby nie za wcześnie na samodzielność? A może właśnie wtedy należy poddać nastolatka generalnej próbie samodzielności?