TATA Nano- indyjski wymysł (bo ciężko to nazwać samochodem) został pokazany w Polsce podczas Poznań Moto Show. Hinduscy projektanci uważają że będzie to „auto dla ludu”, który popularnością przebije VW Garbusa, Golfa, czy Toyotę Corolle.

W pewnym sensie jest to możliwe. W Indiach Nano ma kosztować 1700 euro (ok. 6100 zł). W pozostałych azjatyckich krajach auto również będzie sprzedawane za dość niewielkie pieniądze. A na rynku w Indiach czy Chinach potrzebne są tanie i małe auta, które poradzą sobie na niesamowicie zatłoczonych ulicach Delhi, Bombaju czy Pekinu. Biorąc pod uwagę to, że w tych państwach mieszka przeszło 2.5 miliarda ludzi, z czego większość nie jest tak zamożna jak europejczycy, TATA może sprzedać się w milionach egzemplarzy. Co innego jednak czeka indyjski koncern w Europie. Konieczność przystosowania pojazdu do europejskich norm bezpieczeństwa sprawi, że europejczycy nie kupią Nano za mniej niż 5 tyś euro. Polscy dealerzy podczas prezentacji modelu nie podali oficjalnej ceny, ale przy stoisku Tata Motors podczas poznańskich targów dowiedziałem się że cena podstawowej wersji wyniesie ok. 20 tyś złotych. To dużo, biorąc pod uwagę jakość tego auta, czy raczej, tej jakości brak.

Warto jednak popatrzeć się na najdroższa wersję- Nano LX, która klientom oferuje luksusy takie jak zamek na drzwiach pasażera, materiałową tapicerkę i materiałowe wstawki na drzwiach, kołpaki, gniazdo zapalniczki, elektryczne szyby przednie, dwuprędkościowe wycieraczki czy wreszcie niebywale luksusowe regulowane i przesuwane przednie fotele! Warto zaszaleć i zdecydować się na tą wersję, która dzięki zamkom po obu stronach ma środek ciężkości umieszczony lepiej niż uboższe wersje.. Nie jestem pewien, ale wersja z jednym zamkiem może nieco ściągać w lewo, gdyż przy masie wynoszącej 600 kg masa zamka może być dość istotna dla balansu auta. Pomimo tego, iż Nano jest wyższy niż szerszy nie ma co obawiać się o możliwość wywrotki na zakręcie. 33-konny silnik o pojemności 0.623 litra nie pozwoli na osiągnięcie prędkości, przy której gwałtowna zmiana toru jazdy mogłaby być niebezpieczna. Jeżeli chodzi o przyspieszenie TATY, to w broszurce informacyjnej w dziale osiągi powinno być napisane „od 0 do 100 km/h- powinno się udać” lub „od zera do setki- powiemy za miesiąc, nasz kierowca testowy już od tygodnia jedzie z pedałem gazu wciśniętym w podłogę”. Prędkość maksymalna auta to aż 105 km/h. Kolarze na zjazdach uzyskują podobne prędkości, a ich kaski chronią skuteczniej niż blacha indyjskiego samochodu. 

Z zewnątrz auto jest okropne, paskudne, brzydkie i nudne. W sumie, jeżeli buduje się auto które ma być najtańsze na świecie, to nie należy spodziewać się tego, iż samochód zachwyci swym urokiem. Ale czy TATA Nano rzeczywiście jest najtańszym autem na świecie? Zakładamy że „najlepiej wyposażona” wersja będzie kosztowała 22 tysiące złotych. Przy mocy 33 KM, za każdego konia mechanicznego zapłacimy 666 złotych (już trzy szóstki w cenie mówią, że należy kupować tego auta). Dla porównania jeden koń mechaniczny w Scirocco GTI kosztuje 450 zł, w Civicu Type R 517 zł a w Audi S3 Quattro 588 zł. Ha! Rozszyfrowałem was cwaniacy z TATY! Nano wcale nie jest najtańsze na świecie! Dodatkowo, podstawowa wersja tego małego autka jest prawdopodobnie najdroższym na świecie samochodem z jednym zamkiem! Nie kupujcie TATY Nano. Po pierwsze, to paskudny samochód. Po drugie, to auto jeździ wolniej od wózka sklepowego. Po trzecie, dacie się oszukać przebiegłym producentom, którzy wcisną wam strasznie drogie konie mechaniczne, których cenę ustalił sam szatan. Nawet jeżeli na rynku pojawi się Nano z silnikiem hybrydowym czy wysokoprężnym, nie próbujcie choćby pozytywnie pomyśleć o tym samochodzie