Jak dobrze wiadomo, aktorka i piosenkarka Lindsay Lohan jakiś czas temu postanowiła spróbować swoich sił w świecie mody jako doradca hiszpańskiej dyrektor artystycznej Estrell Archs. Jej debiut nastąpił 4 października o godz. 13.00 w Carrousel du Louvre, gdzie w ramach Paryskiego Tygodnia Mody odbył się pokaz kolekcji Emanuela Ungaro. Niestety, ku jej rozpaczy, po zakończeniu pokazu, aktorka zmuszona była przyznać, że współpraca z Emanuelem Ungaro była: „najtrudniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek udało jej się zrobić”.

Efekt końcowy pokazu nie spotkał się z aprobatą ze strony publiczności, a sama kolekcja stworzona pod okiem Lindsay Lohan została w recenzjach dość mocno skrytykowana. Oklaski dla projektantek po zakończeniu pokazu stanowiły raczej swego rodzaju formę grzecznościową, aniżeli prawdziwy aplauz oraz uznanie dla ich ciężkiej pracy. Goście wprost osłupieli na widok kreacji, które sprawiały wrażenie nie tyle niechlujnych co wręcz nieskończonych. 
Co więcej, redaktorzy naczelni pism takich jak „Harper’s Bazar”, „In Style” a także „Elle” postanowili opuścić salę już w chwilę po zakończeniu pokazu. Eric Wilson, z New York Times’a skomentował to tak: „jej przybycie (chodzi rzecz jasna o Lidsay Lohan) zostało przez krytyków powitane, w podobny sposób, jak gdyby kucharz smażący frytki w McDonald’się został awansowany na szefa kuchni w trzygwiazdkowej restauracji Michelin”. Z kolei w magazynie Hint o kolekcji napisano: „różowe, ale nie kuszące i szczerze mówiąc nie dość dobre, by stać się częścią oficjalnego paryskiego kalendarza”. I rzeczywiście modelki ubrane w zbyt skąpe i dość kiczowate stroje aż kłuły w oczy od kuriozalnych wzorów oraz nadmiaru różu.

Przypomnijmy, że celebrytka Lindsay Lohan, która słynie ostatnio głównie z problemów narkotykowych, a także licznych skandali miała być dla francuskiego domu mody Ungaro żywą, chodzącą reklamą. Tym razem jej się to nie udało. Jednak jak głoszą najświeższe doniesienia, dziewczyna nie zniechęcona porażką ostatnich dni w ogóle nie zamierza się poddać. Winą za swoje niepowodzenie obarcza brak doświadczenia, a także… napięty grafik i notoryczny brak czasu. Co więcej, swój wielki powrót na wybieg jako projektantka mody zapowiedziała już na styczeń 2010 roku. Pytanie tylko, co na to dom mody Ungaro? Trzeba wszak przyznać, iż jest to dość nietypowy sposób na promowanie i tak już znanej marki. Trudno się bowiem oprzeć wrażeniu, że w tym konkretnym przypadku bardziej od prawdziwego talentu liczy się „głośne” nazwisko. Efekty oceńcie sami…