Zapewne niejedna z nas straciła rachubę i nie jest w stanie powiedzieć, ile torebek zalega w jej szafie. Jak wiadomo jest to nieodzowny element naszej codziennej garderoby, bez którego nie możemy się obyć. Chowamy w nich wszystko, co dla nas najcenniejsze, dlatego często damskie torebki przypominają sezam, w którym nawet właścicielki nie potrafią niczego znaleźć. Okazuje się jednak, że od kilku sezonów następuje ewolucja w sposobie noszenia torebek. Do lamusa odchodzą wielkie pakowne torby, które obciążają ramiona, czy małe pięknie wyprawiane puzderka, mówiące jedynie o zamożności portfela właścicielki. Teraz torba przestaje być trofeum, ma być po prostu wygodna i estetyczna.

Pewne sygnały napływały z wybiegów w czasie zimowych pokazów. Szczególnie widoczne były u Louisa Vuittona, który zaproponował duże kopertówki nonszalancko trzymane w ręce. Ostatecznie nowa moda z wielką siłą wdarła się na czerwone dywany i opanowała szeregi celebrytek. Nowy sposób „ubierania torebki”  polega przede wszystkim na ignorowaniu ramiączek. Nie jest ważne, czy ją zgnieciesz, przytulisz, czy będziesz bawić się nią  w palcach. Możesz ją wsunąć pod ramię jak gazetę lub trzymać w dłoni. Jak twierdzi sam Marc Jacobs, dzięki temu staje się ona niemal integralną częścią ubioru, a nie oddzielnym przedmiotem, który niesiemy ze sobą. Jeżeli zaś torebka posiada łańcuszek - bez obaw, najlepiej zawinąć go wokół nadgarstka i  pozwolić torebce swobodnie wisieć. Nowy trend, jak podkreślają projektanci, ma przede wszystkim uzmysłowić kobietom, że torba, która nosimy, powinna świetnie nadawać się na różne okazje w ciągu całego dnia i wyzwolić nasze dłonie od niepotrzebnego ciężaru