Nikt nie wróżył nic dobrego kiedy Alicja Bachleda Curuś zaczęła się spotykać z jednym największych podrywaczy – Colinem Farrellem. Wszyscy myśleli, że romans skończy się wielką porażką dla aktorki. Jednak życie okazało się zupełnie inne. W trojkę z synkiem Tadeuszem żyją sobie całkiem szczęśliwie. Alicji kariera co prawda nie nabrała niespodziewanego tempa, jak to aktorka się spodziewała. Jednak związek ten sporo ich zmienił. Czasami nie trzeba słów, ponieważ język ciała mówi sam za siebie. Nasza polska gwiazda na pewno stała się pewniejsza siebie, a sądząc po minach jakie robi od kilku miesięcy, można stwierdzić, że ona rzeczywiście uwierzyła, że jest międzynarodową celebrytką. Kiedyś nieśmiała, skromna góralka, dziś pozuje na czerwonym dywanie, bardziej okazale niż zdobywczyni Oskarów. Ala będzie musiała zejść na ziemię, w końcu jej najnowszy film, gdzie poznała Colina, okazał się klapą. A roli z Hollywood jak nie było, tak nie ma.
Alicji nie tylko charakter się zmienił, ale również styl. Przed poznaniem Colina starała się być bardziej elegancka niż jej natura na to pozwalała. Dziwne sweterki, sukienki z brylantami czy koki typu „kukuryku”. Dziś, już pewna siebie kobieta, ubiera się w jeansy, skórzane kurtki, trampki, bawełniane czapki opadające z głowy itd. Sporo zaczerpnęła od swojego partnera. On to typowy luzak, który ubiera się elegancko tylko jak wybiera się na galę, gdzie odbiera kolejne nagrody. Dlatego bardzo Nas martwi wpływ Ali na Colina. Ostatnio aktor pojawił się w sportowych, spodniach dresowych z białym logo Nike, okropnymi adidasami tej samej firmy oraz eleganckim, sweterku, który odkrywał cały jego tors.
Sweterek super, tylko czemu zestawił go z dresem Nike?