Terry De Havilland, słynący z projektowania dość dziwnych, choć na ogół efektownych i ładnych butów, wypuścił właśnie na rynek najnowszą kolekcję.

O ile niektóre z jego projektów jak najbardziej nadają się na to, by chodzić w nich każdego dnia, tak ostatnie propozycje raczej funkcji użytkowej nie spełnią…
Gigantyczne obcasy, wielkie, masywne platformy plus bardzo wymyślne ozdoby i kolory sprawiają, że to raczej jedynie (aż?) sztuka- do oglądania.
Pomijając brak użyteczności i możliwości normalnego poruszania się, buty Havillanda mają coś ze stylu XVIII-wiecznej kurtyzany… Może lekko podrasowane stylem disco.
Kiepskie połączenie, kiepska kolekcja- może następna będzie lepsza…