Jednym z nich jest zamiłowanie do pidżam. Sen dla ludzi kraju środka jest niezwykle ważnym i celebrowanym rytuałem. Nie musimy dodawać, że łączy się z nim cały szereg symboli, przesądów i fobii. W Chinach narasta fala ludzi, którzy paradują po ulicach wielkich miast w pidżamach właśnie. Tak osobliwy styl zachowania ma akcentować łączność Chińczyków z wiecznością.
W kraju o tak wielkiej populacji tworzą się unikalne normy związane z ubiorem i stylem życia.
W miastach takich jak Szanghaj czy Pekin nie powinno was zdziwić gdy obok trendsetterki ubranej w najlepsze kreacje Dior czy Louis Vuitton ujrzycie mężczyznę w pidżamie.
Całym procederem najwyraźniej poirytowane są, zachłyśnięte zachodem komunistyczne władze miast, które wydały ustawę o zakazie noszenia bielizny i pidżam w miejscach publicznych. (Prozachodni komuniści to typowo chiński paradoks).
Dla mnie same pidżamy są do przyjęcia, przeraża jednak ilość zarazków sprowadzanych do łóżek po całodniowych spacerach w pidżamach.