Jakiś czas temu na naszym portalu pojawił się artykuł o Tavi Gevinson, trzynastoletniej blogerce, która podbiła świat mody. Gdy pojawiła się na tegorocznym nowojorskim Fashion Week, wzbudziła sensację wśród mediów, które zainteresowały się nie tylko nią, ale również jej starszymi kolegami po fachu. Okazało się, że nastoletni twórcy „fashion blogs” już od dawna zdobywają sympatię projektantów. Przoduje w tym niewątpliwie dwudziestolatek mieszkający w Manili działający pod pseudonimem Bryan Boy.

Młody Filipińczyk prowadzi bloga już od sześciu lat. Wypracował sobie wizerunek szalejącego na punkcie mody geja kochającego minispódniczki i damskie torebki. Słynie z ciętego języka, często bywa bezczelny. Mimo tego (a może właśnie dlatego) blog Bryana Boya cieszy się ogromną popularnością. Jego stronę codziennie odwiedza około 180 tysięcy internautów. W 2007 roku zdobył nagrodę za najlepszy filipiński blog o modzie. Australijski portal uznał go za „jedną z największych gwiazd sezonu 2010”, a New York Post wymienił wśród dziewięciu najgorętszych celebrytów internetowych.

Jego styl docenili też guru mody. Niektórzy wręcz oszaleli na punkcie Filipińczyka. W 2006 roku Fendi wykorzystała jego słynną pozę (stoi z jednym biodrem wypchniętym w kierunku aparatu, w przeciwległej ręce trzyma torbę) w dwóch reklamach. Marc Jacobs, największy fan Bryana, nazwał jego imieniam zaprojektowaną przez siebie torebkę i inspirował się nim przy tworzeniu kolekcji na sezon jesień-zima 2008/2009. Od niektórych projektantów chłopak dostaje ubrania, jeszcze inni pokrywają koszty podróży po całym świecie. Na pokazach wspomnianego już New York Fashion Week zasiadał w zaszczytnym pierwszym rzędzie, obok samej Anny Wintour. Dawniej miejsca te zajmowali najbardziej doceniani dziennikarze, tym razem musieli je ustąpić młodym blogersom. Czy powinni zatem zacząć bać się o swe posady, skoro ich potencjalni następcy właściwie już dotarli na szczyt? Być może Bryan Boy pozostanie już w pierwszym rzędzie ligi światowej mody, a bloga zamieni na posadę w znanej redakcji. A może równie szybko, jak zdobył sławę, tak i ją straci, a jego miejsce zajmie nowa, świeża twarz. Wszak świat mody bywa okrutny i ma krótką pamięć