Jeszcze niedawno ludzie bogaci chwalili się swym majątkiem nosząc różnego rodzaju kosztowności. Dziś zapanował trend, że im bogatszy jesteś tym wyglądasz na biedniejszego. Osoby wydają mnóstwo pieniędzy, aby wyglądać na żebraka czy bezdomnego nosząc poszarpane jeansy czy rozciągnięte swetry. Tym samym niemodne zrobiło się wyglądać jak „milion dolarów”. Teraz najlepsi projektanci zmieniają zarówno produkty oraz kampanie reklamowe na „moralny konsumpcjonizm” twierdząc, że rok 2009 jest symbolem „skromności”.

Dla tej grupy użytkowników produkty potrzebują historii, znaczenia oraz powód, uzasadnienia, czemu powinny zostać kupione. Jest to nowy sposób, styl życia, gdzie produkty muszą mieć jakąś wartość, a nie być tylko naszą zachcianką. Mimo światowego kryzysu nadal istnieje bardzo duża grupa ludzi, którzy kupują super luksusowe ubrania, buty czy produkty wnętrzarskie. Najnowszy trend, który opanował ulice największych miast charakteryzuje się „look’iem” wartym kilka złotych. Jednak taki wygląd wcale nie jest taki tani.

Za spodnie Diesla zapłacimy 900 złotych, 400 złotych za rozciągnięta koszulę, 150 złotych za fryzjera za niezbyt krótkie, oraz niezbyt długie podcięcie, 500 złotych za adidasy oraz 1200 złotych za okulary „myśliciela”.

Ten styl głównie jest propagowany przez artystów oraz młodych ludzi. Czasy, kiedy rzucamy naszego iPhone na stół w kawiarni, lub chodzimy w ubraniach z dużym logiem znanej marki stały się obciachowe. Najnowsze gadżety i inne nowinki techniczne zostawiamy w domu. Natomiast bierzemy wszędzie ze sobą książki wielkich myślicieli, a w portfelu nie trzymamy kart kredytowych podkreślających nasz status społeczny. Jednak uzyskać taki wygląd wcale nie jest łatwą sprawą. Często nad takim naturalnym wyglądem siedzi się dłużej przed lustrem niż nad tak zwanym „wystylizowanym”. Mamy wyglądać schludnie, oryginalnie, lecz biednie. Główną zasadą jest unikanie błyszczących ozdób oraz rzeczy z logiem.

Co sądzicie o wyglądzie stylizowanym na „biedaka”?