Historia spódnicy sięga prehistorii. Futrzaną nosili w epoce lodowcowej, starożytni Egipcjanie zawiązywali ją sobie wokół bioder. Później, wraz z kolejnymi epokami, coraz bardziej zaczęła przypominać dzisiejsze wdzianko. Ale nie zawsze była strojem przypisywanym tylko kobietom. W średniowieczu nie brakowało spódnic  także w… męskiej garderobie!

Współczesna spódnica została spopularyzowana pod koniec XIX w. przez sufrażystki. Zamiast sukien wyszły one na ulice w długich do kostek spódnicach i białych bluzkach. Stała się strojem do pracy dla nauczycielek i urzędniczek, nosiły ja też kobiety działające blisko frontu podczas wojny, bo była bardziej praktyczna niż suknia. W latach 20. Coco Chanel i Jean Patou zapoczątkowali prawdziwą i powszechną modę na spódnicę. Stała się odtąd symbolem kobiecości i nieodłącznym elementem damskiej garderoby. Solejka, czyli plisowana zakrywająca kolano spódnica, wykreowana przez Coco Chanel, w latach 50. podbiła świat. W latach 60. Mary Quant maksymalnie ją skróciła i dała początek nowej modzie - modzie mini. A jako że jedyną stałą i niezmienną cechą mody jest jej zmienność – po mini przyszła kolej na midi, którą znowu zastąpiła maxi. I tak w kółko do dziś.

Dzisiaj, mimo że niektórzy projektanci, jak Dolce&Gabana, Kenzo, Nikos i Karine Hamlet, próbują zachęcić panów do tego, by obok spodni w ich szafach znalazła się także spódnica, widok mężczyzny na ulicy ubranego w ten, jakby nie było, współcześnie jednak atrybut kobiecego stroju, wydaje się dziwny i niespotykany. Ale skoro my, kobiety, rościmy sobie prawo do zakładania spodni, to panowie niech paradują w kieckach. A co, przecież mamy podobno ‘równouprawnienie’!

Spódnica w męskim wydaniu jest dla wielu z nas, co tu dużo mówić, po prostu nie-męska. Nie wiem jak się zapatrują na taki pomysł panie, ale ja tam wolę faceta ubranego klasycznie, czytaj: w spodniach i argumenty typu: spódnica nie uciska męskich, intymnych części ciała, do mnie jakoś nie przemawia. Wydaje się, że światowym dizajnerom brakuje pomysłów na nowe kolekcje, próbują za wszelką cenę zaskoczyć, ale nie jestem pewna, czy w świecie mody coś jest w stanie nas jeszcze naprawdę zszokować i porazić, czy możliwe są takie rewolucje, jaką zapoczątkowała Mary Quant ze swoją mini. Ciekawa jestem też, co myślą na ten temat sami panowie. Jeszcze nie tak dawno różowy kolor wydawał się zarezerwowany tylko dla kobiet. Mężczyźni zaakceptowali jednak różowe koszule i krawaty, spodobały im się japonki, torby przewieszane przez ramię … 

Z drugiej więc strony może ten strój przypadnie panom do gustu, więc i to, co dziś postrzegamy jako zniewieściałe, stanie się synonimem męskości… Macho będą więc chodzić w spódnicach i depilować nogi… I nie tylko my, drogie panie, będziemy się martwić oczkiem w rajstopach.