Znamy wiele superprodukcji opisujących „tą magię”, wiele seriali bazuje na „tym” cieple... Ale czy to na pewno miłości? Zastanówmy się,  co tam naprawdę najczęściej znajdujemy:

- Idealizowanie obiektu uczuć (charakterystyczne dla wstępnej fazy zakochania), ukazanie go jako nieosiągalnego wzoru. Czasem jest to też obrazowane przez opieranie się na sentymentach. Wzruszanie się na myśl o pierwszym pocałunku, czy wspólnym grobie. To mało mówiące symbole, bo grób może poprzedzić rozwód, a bardzo często bywa, że to nie pierwszy pocałunek jest najpiękniejszy. Zresztą aby pocałunki były piękne, a kwiaty ładnie pachniały potrzeba czegoś więcej niż pustych symboli, potrzeba życia.

Tutaj wlepiłbym całą masę melodramatów począwszy od bajek z książętami i księżniczkami, po Casanovę. Przy czym najczęściej kobieta tutaj to taka miła zdobycz, która niewiele potrafi, ale ładnie wygląda. Jak z kimś tak nudnym, tak pozbawionym pasji, można długo wytrzymać?

-  Okropna nuda, której przyklejono nazwę „miłość małżeńska w rodzinie”. Powinniśmy ją raczej nazywać marazmem rodzinnym. Przypomina to obraz z „Klanu”, „Złotopolskich” czy innych polskich telenowel. Tam żadna z postaci nie jest tak naprawdę indywidualna, tylko jest częścią deindywidulizującego potwora „rodzina”, gdzie szczytem rozkoszy jest pomidorowa na obiad. Dobry mąż to najlepiej żeby to była totalna, aseksualna istota niczym Rysio z „Klanu” - ale który nie zdradzi (no bo z kim?) i wróci w porę na obiad. Przy tym nieszczery obraz i ukazujący bardziej nieszczęście niż szczęście.

- Albo sam seks, gdzie „miłość” pokazana jest tylko jako pretekst do niego. Najlepszym przykładem takiego podejścia są filmy "Lejdis" i "Testosteron".

Tak naprawdę ciężko wymienić filmy, które pokazywałyby zaangażowanie, oddanie, miłość, w której jest namiętność, w której jest seks! Bądźmy szczerzy, wyobrażacie sobie Rysia z „Klanu” w łóżku? Ja też nie. Być może oni wcale tego nie robią, dlatego tylko adoptowali dzieci. Czy istnieją idealne, wierne, dziewicze księżniczki, czekającego tylko na tego jedynego, bez żadnych wad? Czy to zawsze pierwszy pocałunek jest taki idealny? Czy wspólny grób to szczyt naszych marzeń?

Każdy sam wie czego chce, ale wydaje mi się, że każdy, który optuje za monogamicznym związkiem chciałby czegoś więcej, czegoś prawdziwego: intymności, wierności, namiętności i zaangażowania partnera. Czy są filmy gdzie coś takiego (choćby w tle) jest pokazane? Ja osobiście znalazłem tylko kilka takich pozycji:

1.    Rob Roy. Opowieść o szkockim szlachcicu, który boryka się z tyranią angielskich magnatów ziemskich. Jest tam przedstawione żywe małżeństwo, pełne namiętności, zaangażowania, oddania, gdzie kobieta potrafi pokazać swoją siłę.
2.    Shrek – kreskówka łamiąca stereotypy, jest tam miłość, zaangażowanie (mimo kłótni), namiętność (zarysowana w tle) i nie ma nudy!
3.    Urodzeni Mordercy. Świetna pozycja, nigdy nie widziałem żadnej innej pozycji, która tak głęboko pokazałaby to o co nam chodzi. Niestety wszystko to nierealistycznie pokazane pośród krwi, brutalnych morderstw i okrucieństwa.
4.    Apocalypto. Może trochę kontrowersyjne, że to tutaj wpisałem, ale tam także dwie czołowe postacie są w sobie prawdziwie zakochani i prawdziwie indywidualni. Nie ma tu strony biernej, każda ze stron tam żyje.