Każdy z nas marzy o posiadaniu naprawdę fajnego autka, które w jakimś stopniu sprawi, że naprawdę będziemy czuć satysfakcję z jazdy samochodem. Swego rodzaju alternatywą, dla wszystkich osób chcących spełnić swe marzeniagry komputerowe, popularnie zwane wyścigami. Sama bardzo lubię ten gatunek, gdyż naprawdę pozwala uwolnić niesamowite emocje związane z prowadzeniem naprawdę niezłej ''fury''. W większości obecnie jestem nastawiona dosyć sceptycznie do wszelkiego rodzaju tego typu tytułów, gdyż nie oddają faktycznej fizyki jazdy, to jednak po przeczytaniu bardzo pozytywnej recenzji w jednej z gazet postanowiłam zakupić wyścigi na Xboxa 360 Midnight Club: Los Angeles. I tak po włączeniu konsoli zapowiadało się naprawdę ciekawie. Super grafika i na początku wstawki przypominające mi troszeczkę GTA( w końcu oba tytuły są dziełem tego samego studia). Jak się okazało po krótkiej chwili w grze pojawia się pewien wątek fabularny polegający na wypełnianiu określonych misji, co jest ciekawym rozwiązaniem w jakimś stopniu podnoszącym atrakcyjność tytułu. I tak stajemy się właścicielami w zależności od tego jaki samochód wybierzemy( w moim przypadku był to golf z 1989 roku) i zaczynamy nasza przygodę jako kierowcy ulicznego. Oczywiście po pokonaniu paru wyścigów mamy możliwość naprawić samochód, bądź wymienić go na nowy. Chociaż tytuł całkiem fajnie się zapowiadał i chociaż od poprzedników jest znacznie lepszy to ja w dalszym ciągu jestem rozczarowana. Co z tego, że ładna grafika i co z tego, że można sobie fajnie stuningować samochód, jak po 20 minutach grania Midnight Club znudził mi się całkowicie. Każdy wyścig jest monotonny odbywający się w podobnej nocnej scenerii Los Angeles. I chociaż grafika jest naprawdę ładna to jednak nie rekompensuje nam to grywalności. Być może źle zrobiłam wyłączając tak szybko konsolę, ale jestem osoba wymagająca i lubię kiedy od początku do końca są tak zwane fajerwerki. Tytuł ten zapewne znajdzie i tak bardzo wielu odbiorców, którzy po prostu chcą się zrelaksować przed telewizorem i w jakimś stopniu zagrać w nieskomplikowaną grę, która zapewni nam pewną dozę rozrywki. Jednak mnie to jakoś nie przekonuje...