Jak z nią postępować? Jak go oczarować? W jaki sposób uwieść, rozkochać w sobie i doprowadzić do szaleństwa? Na te pytania coraz rzadziej odpowiada doświadczona  babcia a częściej….kursy i szkoły uwodzenia! Jest ich masa. Kilkudniowe seminaria mogą kosztować zainteresowanych nawet ponad 1000 złotych. Ale przecież liczy się skutek. Kursy uczą między innymi sztuki i strategii flirtu, erotyki codzienności, przepisów na rewelacyjne wieczory we dwoje. Są ich miliony. Szkolenia tego typu często oparte na psychologii i wiedzy z zakresu doznań psychofizycznych tak jak na przykład kursy NLS (Neuro-Linguistic Seduction) - uwodzenia neurolingwistycznego. We wszystkim chodzi o to by poderwać, wzbudzić zaufanie, podniecić i zafascynować sobą.

Osoby zainteresowane to najczęściej skryci, nieśmiali mężczyźni, którzy boją się wykonać pierwszy krok. Jednak zdarzają się też kobiety. Często kursy skłaniają takich osobników do zmiany wizerunku i sposobu zachowania.
Różnego typu szkół i kursów z dnia na dzień powstaje coraz więcej. Wraz z nimi rodzi się hierarchia w technice podrywania – są już Praktycy i Trenerzy oraz Mistrzowie Uwodzenia. Jednak na szkołach i teoretycznych informacjach się nie kończy. Wyprodukowano bowiem coś takiego jak feromony syntetyczne – związki chemiczne, które naturalnie występują w pocie. Te dziś sprzedają się jak świeże bułeczki. Dzięki nim zainteresowanie u płci przeciwnej znacznie się potęguje.

W pogoni za wymarzoną/onym nieśmiali kupują kolejne księgi, przewodniki, zapisują się na kursy i szkolenia. Często budują siebie na nowo tracąc po drodze swoją indywidualność. A przecież powinno się nas kochać takimi jakimi jesteśmy.. Jak myślicie?