Jeżeli chodzi o najładniejsze produkowane limuzyny, to wielu ludziom na myśl przychodzą Aston Martin Rapide, Mercedes CLS czy nawet Porsche Panamera. Są to czterodrzwiowe auta, ale nie powiemy o nich że są sedanami. Nazywamy je czterodrzwiowymi coupe. Najmodniejszymi, czy też najpopularniejszymi jednostkami napędowymi montowanymi w autach są ostatnio układy hybrydowe, w których łączy się silniki elektryczne i spalinowe. Największym rynkiem zbytu dla aut wszelkiej maści jest ostatnio rynek azjatycki, za sprawą Chin, które co chwila biją rekordy sprzedaży aut. 

Dlatego Citroen Metropolis nie zaskoczył aż tak bardzo. Sylwetka coupe, ale z tyłu są drzwi. Silnik benzynowy i elektryczny. Premiera w Chinach. Ok. To dlaczego nie napisałem że „nie zaskoczył aż tak bardzo”? Mogłem przecież stwierdzić, że francuska marka nie pokazała nic, co mogło by zszokować klientów czy konkurencję. Ale wtedy musiałbym skłamać. Bo jestem zaskoczony. I myślę, że nie jestem wyjątkiem. Tak, Citroen poszedł za trendami, ale kto za nimi nie idzie? Premiara w Chinach? Audi, VW czy Mercedes też walczą o azjatyckiego klienta. Ale w przypadku Metropolisa mamy coś jeszcze.

To naprawdę świetnie wyglądający prototyp. Co więcej, to nie prototyp z „komputera”. Pierwszy model został już wyprodukowany i jest napędzany taką jednostką, jaka docelowo ma być montowana w tym aucie. Metropolis to wielkie auto, mające 5.3 metra długości oraz 2 metry szerokości, jednocześnie mając ledwie 1.4 metra wysokości. W linii nadwozia widać, że projektanci czerpali zarówno z koncepcyjnego Survolta, pokazanego w Genewie, jak i ze znanego z naszych ulic modelu C5. I ten taki tradycyjno-przyszłościowy miks, z dodatkiem luksusu i nutką fantazji dał świetny efekt końcowy. Auto ma duży grill, w którym logo marki zostało wkomponowane w chromowane listwy, wielką atrapę chłodnicy i zderzak, który można nazwać stonowaną wersją tego z Survolta. Jak na limuzynę coupe przystało, Metropolis ma także pokaźnych rozmiarów reflektory, a maska jest po prostu potężna. Niewidoczne słupki B, oraz ramki od trójkątnych tylnych szyb bocznych, w połączeniu z niewielką wysokością auta oraz dużymi, oryginalnymi felgami sprawiają, że pomimo gabarytów auto wygląda dynamicznie. Również tył auta prezentuje się okazale. Wklęsła tylna szyba oraz odpowiednio wyprofilowana pokrywa bagażnika mają działać jako spojler optymalizujący przepływ powietrza za pojazdem. Do tego dorzucono ładne lampy oraz dwie, wbudowane w zderzak duże, rury wydechowe. Ewenementem na skale światową jest lakier, którym pomalowano karoserie. Auto jest w barwie „Pearl Silk”, a intensywność koloru ma się zmieniać w zależności od intensywności światła. Serio, Metropilis to jeden z ładniejszych pokazywanych ostatnio prototypów. Szkoda tylko, że Citroen nie pokazał jeszcze wnętrza limuzyny, które, jak zapowiadają, jest inspirowane chińskimi wachlarzami i instrumentami muzycznymi. Możliwe, że zdjęcia pojawią się już niedługo, a dotychczasowy brak ich publikacji to po prostu jeden z wielu elementów marketingowej gry.

Jak wspominałem, pod maską Metropolisa znajdą się dwa silniki: elektryczny i benzynowy. Auto będzie mogło jeździć w 3 trybach. Pierwszy, całkowicie elektryczny, wykorzystywany będzie przy ruszaniu, zwalnianiu oraz przy wolnej jeździe w mieście. Wtedy auto ma dysponować mocą do 95 KM. Drugi tryb zostanie uruchomiony wtedy, gdy auto będzie jechało ze stałą, dużą prędkością. Wtedy silnik spalinowy osiąga maksymalną sprawność i tylko on będzie napędzał limuzynę. Jednostka ta to dwulitrowe V6, osiągające moc 272 KM. Trzeci tryb, połączenie pracy obu jednostek, będzie wykorzystywany podczas dynamiczniej szybkiej jazdy po autostradzie czy przy częstym gwałtownym przyspieszaniu. Wtedy obie jednostki będą współpracowały, dzięki czemu całkowita moc auta wyniesie aż 460 KM, a napęd, w zależności od potrzeb, będzie mógł być przenoszony na obie osie.

Dobry znak: Auto rzeczywiście powstało.
Zły znak: Citroen na każde większe targi przygotowuje jakiś niesamowity prototyp, który potem albo idzie w zapomnienie, albo jego wersja seryjna nie jest tak fajna.

Dlatego też, nie ma co popadać w hurraoptymizm, tylko trzeba cierpliwie czekać. Może z tej dużej chmury spadnie duzy deszcz i powstanie jakiś prawdziwy, niekoncepcyjny czy prototypowy Citroen, który mi się spodoba. A może Metropolis jest tak fajny, bo został wymyślony i zaprojektowany nie we Francji, a w Chinach?